Google nie potrafi budować platform

- autor: tsissput

Ostatnio, polska i światowa blogosfera zatrzęsła się z wrażenia, gdy Steve Yegge, sześciolegni pracownik Google’a, w prywatnym wpisie skierowanym tylko do osób z jego wewnętrznych kręgów, skrytykował ostro swojego pracodacę. Jakby jeszcze tego było mało, ów wpis okazał się nie być prywatnym – poprzez błąd człowieka, został on opublikowany jako publiczny i cały świat mógł go przeczytać. Mimo, że w ciągu najbliższych paru minut, Steve Yegge szybko skasował cały post, było już za późno. Przeczytało go wiele osób obserwujących Yeggego i post został skopiowany w niezliczone inne miejsca.

Pokazuje to niebezpieczeństwo modelu sieci społecznościowych, gdzie to co zostanie opublikowane, będzie opublikowane już do końca świata. W przypadku osób popularnych nie istnieje sposób na skasowanie wpisu – ich każde twittnięcie czy wpis na ścianie – jest momentalnie kopiowany w setki różnych miejsc – między innymi na ściany ich czytaczy.

Ale wróćmy może do Stevea. Otóż nie stało się to, co każdy mógłby się spodziewać. Nie został on zwolniony w trybie natychmiastowym w związku z publiczną krytyką swojego pracodawcy. Co więcej, pozwolono mu ponownie opublikować ów post i kolejny, będący rozwinięciem wcześniejszej myśli. Wydaje się, że Google próbuje wykorzystać tą niefortunną sytuację, aby zebrać trochę dobrego PRu. Jak Steve pisze w swoim kolejnym poście, jego krytyka przemówiła do najwyższych ludzi w firmie, i czynione są kroki w stronę poprawy problemów z którymi boryka się Google a które wytknął im Steve. Ale właśnie, jakie problemy wytknął im Steve?

Oczywiście, jak na każdego szanującego się człowieka przystało, Steve zaczął od zapewnienia jak bardzo lubi pracować w Google i jak bardzo ta praca różni się od jego poprzedniej pracy w Amazonie. “Google robi wszystko dobrze w porównaniu do Amazona”, zauważa Steve, po czym dodaje: “Oprócz trzech rzeczy, które robi źle”.

Przede wszystkim, Google nie potrafi tworzyć rozwiązań, które są łatwo dostępne dla innych ludzi. Jak to zwykle bywa z wartościami, które są naprawdę ważne, dostępność jest często przeciwieństwem bezpieczeństwa. I jak łatwo się domyślić, Google woli budować rzeczy bezpieczne, a dopiero potem myśli jak można by je zrobić dostępne, bez poświęcania pełnego bezpieczeństwa. Tylko sęk z tym, że brak dostępności jest równoważne z brakiem produktu, natomiast brak bezpieczeństwa pozwala otrzymać w miarę udany produkt – dobrym porównaniem jest tutaj Sony Playstation Network.

Drugim problemem, przed którym stoi Google jest to, że oni nie umieją budować platform. Nie rozumieją platform. Niektórzy w Google, może trochę czują konieczność ich budowania, ale dla większości ludzi tam pracujących, platformy są bez sensu. Steve żali się, że przez ostatnie 6 lat nawet konkurencja od strony Microsoftu, Facebooka i Amazonu nie zmieniła tego trendu. Google nadal nie buduje ogólnych usług, które mogłyby następnie posłużyć do udostępnienia globalnej platformy. Wygląda na to, że budowanie platform w ogóle nie jest ważne dla Google. Steve oceniając, uważa że budowanie platform jest dopiero pod koniec listy priorytetów Googlea. Niektóre zespoły, oczywiście biorą sprawę na poważnie i udostępniają API do swoich produktów, ale jest to bardzo mały procent wszystkich zespołów. Resztę w ogóle nie obchodzi budowanie platform.

Dużym problemem jest w ogóle wymusić na innym zespołem udostępnienie prostej usługi dającej dostęp do danych i operacji które dany produkt wykonuje. Większość zespołów uważa, że buduje produkt i prosta usługa jest dla nich obrazą tego, co potrafi ich produkt. Natomiast produkt jest bezużyteczny, jeśli nie składa się w większą całość – w platformę. Dokładniej, produkt przez platformy zawsze zostanie w końcu zastąpiony przez produkt ze wsparciem platformy – nawet jeśli sam nowy produkt będzie znacznie gorszy i znacznie mniej bezpieczny od tego bezplatformowego.

Google+ jest głównym przykładem kompletnej porażki Google jeśli chodzi o rozumienie platform od osob zajmujące najwyższe stanowiska w firmie aż do szeregowych pracowników. Platforma otaczająca Google+ jest doprawdy żałosna. Podczas startu nie udostępniała żadnego API, natomiast teraz posiada wręcz jedno wywołanie, które umożliwia pobranie zbioru wiadomości wyświetlających się u innego użytkownika.

Google+ jest pourazową reakcją, jest krótko trwającym badaniem i złym oszacowaniem, że Facebook zyskuje użytkowników, ponieważ zbudowali doskonały produkt. Nieprawda. Oni zbudowali doskonałą platformę łączącą ich wszystkie produkty z produktami zewnętrznych programistów. Facebook jest inny dla każdego z osobna. Jedni po prostu wchodzą i czytają wiadomości pozostawione im przez innych użytkowników, inni korzystają z Facebooka do utrzymywania kontaktów biznesowych, jeszcze inni spędzają czas grając w Farmville bądź Mafia Wars. Istnieją setki o ile nie tysiące wartościowych pożeracy czasu, które tylko czekają aby złapać użytkownika w swoje sidła i wessać do ekosystemu Facebooka.

Natomiast po premierze Google+ ktoś pomyślał: “O mój Boże, wygląda jakbyśmy potrzebowali jakiś gier, bo ludzie nie mają co tutaj robić. Niech ktoś znajdzie kogoś innego, kogo zatrudnimy i nam te gry napisze”. Wyraźnie widać ogrom problemu Google. Oni próbują przewidzieć co ludzie potrzebują i dostarczyć im to.

Ale tak się nie da. Niezupełnie. Istnieje tylko garstka ludzi w całej galaktyce i historii programowania, która potrafiła działać w ten sposób. Steve Jobs był jednym z takich ludzi, natomiast jak wiadomo, w Google Steve Jobs nigdy nie pracował, ani nikt jemu podobny.

Twórca Amazona, Bezos, wiedział że Steve’m Jobsem nie jest, ale to nie uniemożliwiło mu dostarczenie każdemu odpowiadającego mu produktu: wystarczyło udostępnić odpowiednie usługi i interfejsy, z którymi przyjemnie się pracuje. Resztę zrobili zewnętrzni programiści, budując cały ekosystem bazując na tych usługach i interfejsach. I zrobili to sami z siebie, właściwie automatycznie.

Ironicnie, Google Wave, który był niesamowitą i rozbudowaną platformą, został wycofany z produkcji. Dobitnie to pokazuje, że platforma sama z siebie nie jest udanym produktem. Platforma potrzebuje flagowy produkt, który mógłby pociągnąć ją w górę. U Facebooka, ich flagowym produktem była ściana wiadomości oraz przyjaciele, których wiadomości można było czytać. W ostatecznym sukcesie sam produkt by wiele nie pomógł, potrzebna była platforma, która rozwinie ekosystem do niewyobrażalnych rozmiarów, i Facebook to dostarczył. Dlatego teraz posiada ponad 800 milionową rzeszę odbiorców.

W Google wierzą, że potrafią dostarczyć jeden produkt, który jest doskonały dla każdego. I tak pojawia się przeglądarka Google Chrome, która nie umożliwia ustawienia domyślnej wielkości czcionki. Przy ekranach o coraz większej rozdzielczości, problem staje się naprawdę poważny, a biednemu użytkownikowi nie pozostaje nic innego jak uderzanie Ctrl+ na każdej stronie, którą odwiedzi i będzie chciał przeczytać. I tak do końca życia.

Co ciekawe, w Steve uważa, że Facebook zaczął jako zwykły produkt – jako ściana wiadomości wraz z przyjaciółmi, a następnie ewoluował w platformę. Prawdopodobnie ludzie z Facebooka uznali, że tego właśnie brakuje Google’owi i jego aktualnemu produkcie Orkut, i w ten sposób postanowili go pokonać. Tranzycja z produktu do platformy nie jest ani prosta, ani szybka – zajmuje wiele czasu. Facebook będąc aktualnie platformą, dzierży dosyć znaczną przewagę nad Google i wiele czasu minie, zanim ten drugi będzie w stanie mu zagrosić.

Autor: 84836

Źródła:

– http://siliconfilter.com/google-engineer-google-is-a-prime-example-of-our-complete-failure-to-understand-platforms/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: