Prokrastynacja – choroba XXI wieku, czy medykalizacja?

- autor: tsissput

Historia pewnego Tomka.

Początek.

Tomek – student 3-go roku na kierunku informatyka. Zawsze jakoś dawał radę, egzaminy nie zawsze zaliczał na 5.0, ale ogólnie radził sobie całkiem dobrze na uczelni. Przecież zawsze wystarczyło pouczyć się parę dni przed egzaminem i 3.5 było jak w banku, prawda? Projekt, mimo iż zapowiedziany na początku semestru, wystarczyło zacząć na tydzień przed deadline’m i jakoś się zdążyło, czyż nie? Teraz jednak Tomek nie czuje się już tak pewnie, przed nim stanął poważny problem. Trzeba napisać pracę inżynierską. Temat rzeka, setki stron artykułów naukowych do przeczytania, tysiące linii kodu do napisania, a został niespełna miesiąc. Wcześniej zawsze było jeszcze dużo czasu, „jeszcze zdążę” – myślał Tomek, teraz sytuacja stała się dramatyczna, z sekundy na sekundę Tomka zaczyna ogarniać czarna kosmata panika! Co robić? Gdzie szukać pomocy? Wczoraj było jeszcze dużo czasu – dziś jest za późno… Za późno by zrobić cokolwiek, za późno by zacząć… „Co poszło nie tak? Co zrobiłem źle?” – myśli Tomek. Nieważne! Trzeba działać, trzeba działać TERAZ albo sen o zostaniu inżynierem legnie w gruzach, przyszłość legnie w gruzach, świat się zawali i nikt nie będzie w stanie już tego naprawić.

Tomek „bierze się w garść”, postanawia zrobić plan działania! Tak! Przecież każda dobrze zrobiona praca zaczyna się od jej zaplanowania prawda? Tomek otwiera notatnik i zaczyna skrobać plan działania. Co najpierw? Trzeba trochę poczytać, trochę tego, tak tamto też się przyda, ale najpierw „zrobię sobie kawę” – myśli Tomek – przecież bez kawy praca nie idzie prawda? Nie można myśleć, nie można się skupić… Wracając z kawą Tomek pełen ochoty do pracy stawia kawę na biurku, ale coś tu nie gra, „przecież wystarczy, że trące kawę i wszystko się porozlewa na moje bezcenne notatki! W ogóle jaki bałagan na tym biurku, trzeba to szybko posprzątać, a potem do pracy! W trakcie sprzątania Tomek zauważa, że na biurku ma – oprócz notatek – całą masę książek. Zaczyna je więc segregować alfabetycznie… Wg tytułu, nie! Według autora! Nie! Lepiej kategoriami! „Programowanie obiektowe nie może przecież mieszać się z językami skryptowymi…” Tak, tak będzie wszystko łatwiej znaleźć i wziąć się do pracy. Trzeba jeszcze tylko poskładać te koszulki, wyprać skarpetki, umyć podłogę… „Zaraz zaraz – co ja robię? Miałem pisać pracę dyplomową a nie zajmować się głupotami! Ok, posprzątam jak coś już napiszę, tylko zobaczę co tam na forum, może są jakieś ważne informacje? Hmm, czy ktoś nie miał do mnie dzisiaj napisać ważnego maila? Zaraz sprawdzę… O! Ktoś mi podesłał link do śmiesznego filmiku, zobaczę i zaraz się biorę, ale najpierw herbata. Przecież kawa już mi się skończyła godzinę temu…”

Jutro jest zawsze lepsze…

Wieczorem Tomek sfrustrowany i zmęczony kładzie się spać, czuje się okropnie. Posprzątał swój pokój, wykąpał psa, poukładał alfabetycznie wszystkie niezbędne mu materiały, pograł trochę w gry, znalazł trzech nowych znajomych na Facebook’u i obejrzał całą masę filmów w internecie. Czy nie powinien być zadowolony? Przecież zrobił dzisiaj tyle ważnych rzeczy! Była ciężka praca, była też rozrywka, pouczył się trochę, zrobił bardzo dużo ważnych rzeczy dzisiaj, dlaczego wiec czuje się taki przytłoczony? A tak, nie zrobił zupełnie nic w sprawie pisania pracy dyplomowej… Ale to nic! Jutro jest dzień wolny, jutro napewno napisze całkiem sporo! Przecież będzie miał cały dzień na to!

Czy aby na pewno? Czy ten scenariusz nie powtarza się codziennie od tygodnia, miesiąca, ROKU?

Tomek zasypia bezradny i zmęczony, na szczęście jest pewien, że jutro będzie inne, jutro będzie lepsze niż dziś, bo jutro jest zawsze lepsze…

Czy ten scenariusz nie jest Wam znajomy? Zapewne każdy zetknął się z podobną sytuacją w mniejszym lub większym stopniu. Wielu z Was myśli teraz „mnie to nie dotyczy” – i wielu z Was się myli…

Pytanie brzmi – „Dlaczego Tomek zachowuje się tak irracjonalnie?”

Prokrastynacja

Z języka łacińskiego słowo „procrastinatio” oznacza odroczenie, zwłokę, odłożenie na później.

W psychologii termin ten oznacza zaburzenie psychiczne, które charakteryzuje się „patologiczną tendencją do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia”

Przyczyn tej dziwnej przypadłości psychologowie upatrują w bardzo wielu czynnikach, m.in. w relacjach rodzinnych, dzieciństwie, niedowartościowaniu osoby chorej. Jedni twierdzą, że czynnik rodzinny stanowi jedynie 10% przyczyny inni, że zdecydowanie więcej, jednak istotniejszym z punktu widzenia osoby chorej jest diagnoza oraz sposób leczenia i zapobiegania takim negatywnym w konsekwencjach zachowaniom.

Czy jestem prokrastynatorem?

Główne cechy prokrastynatora:

– odkładanie trudnych zadań na później

– notoryczne (czasem wręcz patologiczne) oszukiwanie się, że zrobi się coś „za chwilę”

– obwinianie się za niewykonanie zadania

– ocena zadań, które przynoszą natychmiastowe rezultaty jako ważniejsze (o wyższym priorytecie) mimo, że zadania długoterminowe przynoszą większe korzyści.

– wykonywanie tylko tych zadań, które bezpośrednio zagrażają karą (nie zaliczeniem kartkówki, obcięciem premii, naganą, wyrzuceniem z pracy, zerwaniem kontraktu…)

– brak asertywności – taka osoba nie potrafi odmówić pomocy innym (nawet w błahych przypadkach, gdy wiadomo, że druga osoba da sobie radę sama) ale nie potrafi również wyrazić swojej opinii, nie ma postawionego konkretnego celu i źle znosi krytykę. Bardzo często osoba taka pomaga drugiej kosztem swojego czasu (np. przeznaczonego na wykonanie zadania, które odkłada na później) po czym złości się na tę drugą, że dała się wykorzystać („a przecież mogłem się w tym czasie uczyć!”) – powoduje to „lokalny” (chwilowy) brak przyjemności (swoistej nagrody) za niesienie pomocy innym.

Osoby dotknięte tą dolegliwością można podzielić na odsuwaczy:

  • Aktywnych

To tacy, którzy biorą się do pracy w ostatniej chwili, a swoje opóźnienie uzasadniają tym, że wcześniej nie mieli weny ani pomysłu na zabranie się do pracy.

  • Pasywnych

Ci z kolei odsuwają zadania trudne na później unikając możliwości porażki. W razie niepowodzenia zawsze mogą zepchnąć winę na niedostateczny czas na wykonanie zadania, czy nierealizowalne terminy.

Postępowanie prokrastynatora można podzielić na następujące etapy:

  • Chęć zrobienia czegoś.
  • Decyzja o zrobieniu tego.
  • Odkładanie czynności z obawy przed porażką.
  • Uświadomienie sobie niekorzystnych skutków, jakie pociąga za sobą odkładanie czynności.
  • Kontynuacja odkładania.
  • Szukanie wymówek bądź odejście od problemu.
  • Odkładanie zadania.
  • Wykonanie zadania w ostatniej chwili, pod działaniem stresu lub ukończenie go za późno, bądź też niezrobienie go wcale.
  • Postanowienie niepostępowania w ten sposób w przyszłości.
  • Powtarzalność powyższego schematu myślowego przy kolejnym zadaniu.

Głównych przyczyn prokrastynacji upatruje się w pięciu lękach, które mogą występować równocześnie.

  • Lęk przed porażką

Osoba boi wykonać się zadanie, ponieważ sądzi, że sobie nie poradzi lub, że jej praca nie będzie dostatecznie dobra – w konsekwencji praca nie zostaje wykonana wcale (typ pasywny lub typ ‘perfekcjonisty’)

  • Lęk przed sukcesem

Osoba nie lubi się wyróżniać, boi się, że sukces spowoduje większe wymagania, którym z kolei będzie musiała sprostać przy kolejnych zadaniach.

  • Lęk przed bezradnością

Osoba stara się wszystko kontrolować, gdy dostaje mało ambitne zadanie – nie wykonuje go, sądząc, że nie jest ono dość wymagające dla niej.

  • Lęk przed izolacją

Osoba chce aby się nią opiekowano, wykonywano trudne zadania za nią, lub cały czas wspierano podczas wykonywania zadania.

  • Lęk przed intymnością

Osoba boi się, że wykonanie pewnych zadań spowoduje zbytnie zbliżenie się do niej, obnaży jej wady i będzie wystawiona na krytykę oraz niepowodzenie.

Prokrastynacja, czy po prostu lenistwo?

(Prokrastynacja a medykalizacja)

Prokrastynację bardzo często utożsamia się z lenistwem, niestety jest to błędne przekonanie.

„Błogie lenistwo” jest często spowodowane przepracowaniem, chęcią odetchnięcia od codzienności i w większości przypadków sprawia przyjemność, prokrastynacja natomiast w wielu przypadkach powoduje złe samopoczucie, człowiek czuje się niespełniony ale nie potrafi tego zmienić.

Pojęcie medykalizacji odnosi się do nadinterpretacji pojęć medycznych, które są bezpośrednio aplikowane do zjawisk społecznych (w szczególności psychologicznych) a niekoniecznie są definiowane prawidłowo. W ogólności medycyna próbuje skatalogować i uszeregować wszelkie schorzenia dotykające człowieka – tak psychiczne jak i fizyczne – niestety brak zrozumienia niektórych pojęć prowadzi do ich nadinterpretacji. Wielu ludzi uważa również, że niektóre z pojęć medycznych nie mają racji bytu. Przykładem może być choroba ADHD (z ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder), czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi.

Kiedyś nieznośne dziecko było uważane za chuligana, łobuza, czasem i wandala – dziś pierwszym odruchem jest pytanie „czy to dziecko nie jest chore na ADHD?”

Kolejnym przykładem może być alkoholizm – kiedyś uważany za nałóg, dziś – za chorobę. To samo tyczy się innych nałogów jak narkotyki, papierosy itd.

Również dużo poważniejsze odchyłki możemy rozpatrywać w kategoriach choroby – morderców, gwałcicieli, pedofili…

Termin „choroba” wywołuje odruch współczucia, chęci pomocy, ale czy aby nie posuwamy się z tym zbyt daleko? Czy gwałcicielowi należy się współczucie? Czy alkoholikowi powinno się wypłacać rentę z pieniędzy podatników? Czy prokrastynatorowi powinno się darować niedotrzymywanie terminów?

Odpowiedź brzmi: NIE.

Choroba – chorobą ale to nie jest „rak”, na którego posiadanie lub nie nie mamy żadnego wpływu. Prokrastynator z pewnością jest sam sobie winien (przynajmniej częściowo). Nie oznacza to jednak, że powinniśmy zostawić taką osobę samą sobie bez pomocy, dlatego też poniżej przedstawiam kilka ciekawych technik, które mogą pomóc, zanim jednak do tego przejdziemy, przyjrzyjmy się czynnikom, które w dobie XXI wieku wzmagają falę prokrastynacji.

Portale społecznościowe i nowe technologie – błogosławieństwo, czy klątwa?

W ostatnich latach sieć www przeżywa boom na tzw. portale społecznościowe. Wszelkie witryny starają się organizować ludzi w grupy, wspomagają wymianę i przepływ informacji, uwydatniają sposoby komunikacji i dzielenie się wiedzą. Coraz to nowe technologie prześcigają się w dostarczaniu narzędzi do zarządzania czasem, znajomościami i wiedzą. Portale typu Facebook, nk.pl, Google+ pozwalają szukać znajomych i wymieniać się zdjęciami, filmami i doświadczeniami. Platformy typu Reddit, Digg, czy Wykop dostarczają informacji wartościowych, ciekawych i aktualnych. Istnieje też niezliczona masa portali i wortali tematycznych o podłożu humorystycznym jak na przykład: sadistic.pl, chamsko.pl, demotywatory.pl, kwejk.pl, joemonster.org i wiele innych. Gdy szukamy przydatnych informacji (często specjalistycznych) szukamy po różnych forach tematycznych i blogach, korzystamy z wyszukiwarek internetowych takich jak Google, Bing , Wolphram alpha, Yahoo!. Gdy chcemy coś kupić lub zobaczyć, co opłaca się kupić, korzystamy z allegro.pl, ebay.com, amazon.com, skąpiec.pl itd. Z kolei, gdy gdzieś się wybieramy nie używamy jak niegdyś atlasu, czy mapy – dużo łatwiej skorzystać z narzędzi typu google maps, google earth, docelu.pl, czy po prostu map GPS. Do kolaboracji i współdziałania/współdzielenia dokumentów używamy google docs, google wave (technologia nie przyjęła się i odchodzi do lamusa) i innych podobnych technologii.

Czy to wszystko nie jest wspaniałe? Zaoszczędza nam przecież wiele pracy, wysiłku i czasu… A jednak niezliczona masa informacji i różnych technologii powoduje, że człowiek nie potrafi spożytkować jej dobrze, produktywnie. Zamiast robić projekt na zaliczenie – oglądamy filmy na youtube, zamiast pracować – przeszukujemy wrzuta.pl w poszukiwaniu „ulubionej piosenki”. Spotkać się z przyjaciółmi na przysłowiowe „piwo”? Skądże znowu – przecież „widzę się” ze znajomymi codziennie… Korzystam przecież z Facebooka, gadu-gadu, skype’a, forum… Dokąd to prowadzi? Nowe technologie zamiast łączyć ludzi – dzielą ich, pojawiają się nowe subkultury, ludzie nie mając kontaktu w 4 oczy obrzucają się wyzwiskami na forum – nawet się nie znając.

To wszystko razem wzięte „produkuje” całą masę nowych prokrastynatorów, którzy uzależniają się od oglądania filmików, czytania artykułów, grania w gry komputerowe… Wszystko – byleby nie to co prowadzi do osiągnięcia wyznaczonego celu. Dodatkowo stwarza to także nowe pole do popisu dla już zatwardziałych prokrastynatorów, którzy teraz mają więcej pokus niż obowiązków, co ułatwia im podjęcie niewłaściwej decyzji a tym samym pogłębia stan odrętwienia.

Na koniec podam kilka obiecanych technik.

Jak walczyć? Pewne techniki i sprawdzone sposoby.

Po pierwsze

Prokrastynacja jest całkowicie NATURALNA i KAŻDY może NAUCZYĆ SIĘ jak sobie z nią radzić.

Jutro nie istnieje…

Pamiętaj, że mówienie sobie „zrobię to jutro” jest oszukiwaniem samego siebie. Zrozumienie tego prostego faktu i zaakceptowanie go jest kluczowe do rozpoczęcia walki z prokrastynacją. Musisz mieć świadomość, że powiedzenie sobie „zrobię to jutro” jest TOŻSAME z powiedzeniem „nie zrobię tego NIGDY

„I don’t need time, I need a deadline”

To słynne powiedzenie Duke’a Ellington’a moim zdaniem jest dość mylące. Powoduje ono fałszywe przeświadczenie, że deadline załatwi nasze problemy. To nie deadline rozwiązuje problemy – to nasza ciężka praca tego dokonuje. Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej wykonać – na szczęście jest kilka prostych technik psychologicznych, które ułatwiają życie typowemu odkładaczowi.

“Plan jest niczym, planowanie jest wszystkim”

Na każdym kursie zarządzania ten cytat jest „najważniejszy i wszędzie obowiązujący”. Musisz wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę, że „brak planowania jest również planowaniem – jeśli nie zaplanowałeś swojego sukcesu – to zaplanowałeś swoją porażkę”

Zawsze planuj! Plan wykonuj jeśli jest on do zrealizowania – jeśli nie – pomiń go.

Nie oszukuj sam siebie (jakoś sobie radzę, nie będzie źle…)

Stwierdzenia:

„jakoś sobie radzę”, „zrobię to ale najpierw herbata/sok/film/spacer/sprzątanie…”, „poradzę sobie bez technik, wystarczy odrobina silnej woli”, „dziś/teraz nie mam motywacji, motywacja przyjdzie za chwilę/dzień…”

są typowym „mechanizmem obronnym” odkładacza. Jeśli zdaży się, że użyjesz podobnego stwierdzenia – musisz wiedzieć, że kłamiesz sam sobie prosto w oczy 😉

Oszukuj siebie!

Głównym problemem jest zawsze TERAZ zrobię szybko ‘coś przyjemnego’ a PÓŹNIEJ wezmę się za ‘obowiązki’ .

Oszukujesz się, ponieważ odkładana rzecz nie zostanie wykonana. Skoro i tak już się oszukujesz, to postaraj się aby oszustwo działało na Twoją korzyść, czyli:

TERAZ zrobię szybko ‘obowiązki’, a PÓŹNIEJ (w nagrodę) wezmę się za ‘coś przyjemnego’”.

Oszukujesz się, ponieważ na ‘coś przyjemnego’ najprawdopodobniej nie starczy Ci czasu, ale ta metoda zapewni, że wykonasz to co musisz w terminie (gdy nadrobisz już zaległości – na pewno znajdzie się czas aby nadgonić ‘przyjemności’ – w przeciwnym wypadku – nie starczy Ci czasu ani na to a ni na tamto…

Zacznij od łatwego, zacznij od trudnego…

Wielu ludzi uważa, że zaczynanie od rzeczy łatwiejszych pozwala ruszyć z miejsca, gdy nie wiadomo jak coś ugryźć, również wielu uważa, że należy zacząć od najtrudniejszego aby wykonać to od razu i mieć z głowy, łatwe rzeczy zostawić sobie na później, gdy opuszczą Cię siły.

Moim zdaniem należy zabrać się za to co jest pod ręką, osiągalne z widocznymi efektami pracy – spowoduje to, że widząc efekty pracy zdobędziesz się na kolejne wyzwania (niezależnie czy będą trudniejsze, czy łatwiejsze)

Baby steps

Jeśli zadanie Cię przerasta nie zostawiaj go! „Problemy pozostawione samym sobie stają się jeszcze trudniejsze”. Zamiast tego, podziel duże zadanie na małe, gdzie kolejne małe kroczki prowadzą cię nieugięcie do wygranej.

SUKCES = CZAS * WYSIŁEK * MOŻLIWOŚCI

Oznacza to, że mając nieskończenie wiele CZASu oraz MOŻLIWOŚCI, wkładając w pracę ZERO WYSIŁKU nasz sukces równy jest ZERU! Jeśli nie włożysz wysiłku w pracę, nie licz na sukcesy.

Możesz osiągnąć wszystko czego zapragniesz, ale nie możesz osiągnąć wszystkiego jednocześnie

Stosuj priorytety, wybieraj to co jest dla Ciebie ważne, rezygnuj z tego co jest mniej ważne.

Skupienie i konsekwentność

Aby osiągnąć cel musisz być na nim maksymalnie skupiony i dążyć do niego konsekwentnie. Wielozadaniowość, przełączanie się pomiędzy zadaniami i celami powoduje, że mamy rozpoczętych wiele zadań, ale żadne nie zostanie nigdy ukończone.

Technika 3 kroków

  • Wypisz listę 20 powodów dla których chcesz osiągnąć zamierzony cel. Lista MUSI być spisana na papierze (nie wyobrażona) – efekt psychologiczny polegający na wyobrażeniu sobie potencjalnych nagród za wykonanie zadania i wyobrażeniu sobie siebie samego kończącego zadanie – NIEZWYKLE ISTOTNE!
  • Przy podejmowaniu KAŻDEGO wyboru zastanów się, czy ten wybór w jakikolwiek sposób przybliża mnie, czy oddala od wykonania zadania? Jeśli oddala – odłóż tę czynność na ‘za chwilę’ – oszukaj siebie.
  • Stosuj „przypominacze”! Przypominaczem może być cokolwiek, co przypomina o wykonywanym zadaniu i nagrodzie za jej wykonanie – plakat, kubek z cytatem, zdjęcie, kartka samoprzylepna z napisem ‘wracaj do pracy, jeszcze trochę’  Przypominacze pomagają nam ‘pamiętać’ o tym, że cel jest w zasięgu naszej ręki i że jesteśmy w stanie go zrealizować, pomagają także skupić się na celu samym w sobie.

Kolejne 3 „święte” zasady

  • Zasada 10 minut:

Podziel zadania na małe – 5-10 minutowe zadania, które bardzo łatwo zrealizować i widać natychmiastowe efekty pracy.

  • 3 magiczne pytania:

Za każdym razem, gdy chcesz przerwać/odłożyć pracę na później – faktycznie odłóż ją ale poświęć ten czas na zapisanie na kartce 3 magicznych pytań:

1. Gdzie się znajdujesz?

2. Co chcesz osiągnąć? (wizualizacja celu)

3. Jak będziesz się czuł po jego osiągnięciu?

Technika ta jest idealną WYMÓWKĄ aby ROZPROSZYĆ SIĘ z NIE ROBIENIA NICZEGO! Czyli dokładnie to co robiłeś do tej pory – tyle, że teraz ‘nic nie robienie’ działa na Twoją korzyść!

  • ostateczny cel VS natychmiastowe pragnienie

Oczywistym jest, że gdy postawisz te dwa cele obok siebie – wybierzesz ten niewłaściwy, dlatego zastosuj metodę „oszukania siebie” opisaną powyżej. Postanów natychmiastowe pragnienie zrealizować za chwilę. Podejście typu „za chwilę zapalę, tylko skończę pisać ten artykuł” albo „zaraz włączę grę, tylko dopisze tą jedną metodę do mojej klasy”

W ten sposób obiecujesz sobie spełnić Twoje pragnienie więc organizm nie będzie się buntował, pragnienie, które jest tylko fantomem, oszustwem zaraz zniknie i nie będziesz odczuwał konieczności jego realizacji W OGÓLE. Najważniejsze jest aby w momencie, gdy pojawia się zachcianka odsunąć jąw czasie choćby o chwilę…

Podsumowanie

Prokrastynacja dotyka wielu osób niezależnie od wieku, płci i rodzaju wykonywanej pracy.

Moim zdaniem współcześnie jesteśmy szczególnie narażeni na to zjawisko ze względu na mnogość technologii społecznościowych i internetowych, które strasznie rozleniwiają i uzależniają. Problem zdaje się dotykać coraz większe rzesze ludzi i mimo, że istnieją bardzo proste i łatwe techniki radzenia sobie z tym zjawiskiem – ludzie nie mają chęci ani motywacji nawet do szukania rozwiązań ich problemu, dlatego też na owe techniki nie natrafiają podczas surfowania po internecie. Z tego powodu należy popularyzować informacje dotyczącą tego zjawiska i uświadamiać ludzi, którzy mylą prokrastynację z lenistwem. Powiedzenie osobie – odkładaczowi „weź się do pracy” jest praktycznie równoważne z powiedzeniem osobie chorej na depresję „weź się w garść”. Nie daje to zamierzonych skutków, jedynie pogarsza sytuację. Nie jest to problem „zebrania się w sobie”, a odpowiedniego pokierowania daną osobą, w wielu przypadkach osoby takie pozostawione samym sobie – bez skutecznych narzędzi i technik (które podałem powyżej) – mimo, że banalnie prostych ale skutecznych – nie mają praktycznie żadnych szans wydostania się z tego „błędnego koła” pseudo-lenistwa.

Literatura i przydatne linki:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

http://pl.wikipedia.org/wiki/Medykalizacja

Prokrastynacja a e-learning – PDF

http://portal.psychologiczny.pl/art/7/Psychologia_prokrastynacja

http://www.zyjproduktywnie.pl/2011/03/czy-dopadla-cie-prokrastynacja/

http://powerblog.pl/prokrastynacja-jak-z-nia-skutecznie-walczyc/

Do You Really Need a Deadline?

5 mitów na temat produktywności

prokrastynacja – jak ją pokonać?

Kanał użytkownika YouTube z filmami instruktażowymi – jak sobie radzić z prokrastynacją

Bartosz Wieczerzak (79315)

Advertisements

2 komentarze to “Prokrastynacja – choroba XXI wieku, czy medykalizacja?”

  1. Jakoś mi umyka: jak się treść tego wpisu ma do tematyki przedmiotu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: