Niebezpieczeństwa sieci społecznościowych

- autor: tsissput

W ostatnich latach sieci społecznościowe stały się dla wielu z nas codziennością, nieodłącznie towarzysząc nam przy porannym przeglądzie prasy, w podróży czy umilając wolny. Podstawą działania niejednej firmy i kluczem do sukcesu wielu produktów okazuje się być promocja w tego typu mediach. Sam tylko Facebook chwali się posiadaniem ponad 800 milionów użytkowników, średnio posiadających 130 znajomych. Dane z czerwca 2011 mówią o 200 milionach ćwierknięć na Twitterze każdego dnia. Możliwość tak swobodnego przepływu informacji, ich aktualność i jakość (wysoka personalizacja) staje się źródłem ogromnych zysków pochodzących z reklam i bezpośredniej działalności komercyjnej. Wraz z rosnącą popularnością, staje się też źródłem wielorakich zagrożeń.

Współczesne niebezpieczeństwa związane z nieodpowiedzialnym użytkowaniem komputera mogą wychodzić daleko poza skasowane pliki lub rozsyłanie spamu do znajomych z książki adresowej programu pocztowego. W niniejszym artkule postaram się nakreślić najważniejsze z nich.

Spam
Masowe rozsyłanie wiadomości reklamowych stało się jeszcze bardziej opłacalne ze względu na łatwe określenie profili odbiorców. Wystarczy “polubić” strony internetowe o danej specyfice, korzystać z popularnych aplikacji czy prowadzić dyskusje na określony temat. Do możliwości personalizacji treści reklam połączonej z potencjalnie ogromną liczbą odbiorców, dochodzi również czynnik zaufania, którym obdarzamy naszych znajomych. Mniej lub bardziej świadomie rozsyłane lub umieszczane na naszym profilu wiadomości, są podświadomie traktowane jako zaufane, bo pochodzą bezpośrednio od nas. Serwisy społecznościowe radzą sobie z tym zjawiskiem umożliwiając zgłaszanie wiadomości jako potencjalnie szkodliwych oraz stosując wyrafinowane filtry treści. Najpopularniejszym sposobem ochrony przed automatami jest tzw. Captcha, czyli zadanie odczytania napisu lub liczby ze zniekształconego obrazka. Niestety te zabezpieczenie może być złamane do pewnego stopnia w sposób programowy a istnieją firmy specjalizujące się w odczytywaniu tak spreparowanych obrazków za pomocą swoich pracowników (wystarczy wykupić odpowiedni pakiet za kilka dolarów). Podczas, gdy około 90% wiadomości email stanowi spam, portale społecznościowe radzą sobie z nim znacznie lepiej niż całkowicie rozproszony i zdecentralizowany system pocztowy. Spam sam w sobie jest tylko irytujący, ale jego pochodne mogą prowadzić do rzeczywistych szkód, nie tylko finansowych.

Phishing, wyłudzanie informacji, kradzież haseł
Podszywanie się pod serwisy społecznościowe za pomocą odpowiednio spreparowanych linków umieszczanych w emailach lub nawet wiadomościach rozsyłanych za pomocą tych serwisów to kolejne źródło zagrożeń. Znacznie bardziej ochoczo klikamy w informacje o nagich zdjęciach naszych przyjaciół albo ostrzeżenia o wygaśnięciu hasła do naszego profilu niż tradycyjne oferty zarobienia milionów dzięki podziale majątku afrykańskiego księcia. Odpowiednio spreparowana strona logowania pozwala wyłudzić od nas podanie hasła. Nieuważne przeczytanie uprawnień wymaganych przez kolejną aplikację powoduje wyciek danych uzupełnionych w profilu. Cyberprzestępcom pomagają też luki odkrywane w zabezpieczeniach serwisów.

Kradzież tożsamości i wizerunku
Social web to prawdziwa kopalnia informacji o nas samych. Z pozoru błahe rzeczy jak imię, nazwisko, zdjęcie i upodobania oraz miejsce zamieszkania, ukończone szkoły i lista znajomych mogą stanowić łakomy kąsek. W Internecie nie mamy takiej pewności co do tożsamości drugiej osoby jak w świecie rzeczywistym, poznając kogoś po głosie czy rozmawiając twarzą w twarz. Pierwszym sposobem wykorzystania możliwości łatwego zebrania danych i podszycia się pod kogoś innego to występowanie w cyberprzestrzeni jako znane osobistości. W ten sposób możemy albo psuć ich wizerunek, albo w łatwy sposób budować sobie siatkę kontaktów, aby w odpowiednim momencie wykorzystać ją do rozsyłania spamu, wirusów lub oszustwa. Czym więcej znajomych, tym lepsze wrażenie kolejnych osób, że dany profil naprawdę należy do danej osoby. Możemy stworzyć sobie też fałszywy profil i występować jako ktoś inny (była dziewczyna lub nielubiany nauczyciel) i w podobny sposób kompromitować ich w oczach rzeczywistych znajomych. Drugi sposób to kradzież wizerunku, znane są przypadki nieświadomego wykorzystania wizerunku do celów reklamowych, lub zupełnie przypadkowo stania się pośmiewiskiem, na skutek “wycieku” wrażliwych zdjęć lub wypowiedzi.

Skracanie linków, clickjacking
Usługi skracania linków ułatwiają zapamiętanie długich adresów, jednak losowo generowane, nic nie mówiące identyfikatory (np. http://bit.ly/uN4fOK prowadzi do tego bloga) stanowią bardzo dobry sposób zamaskowania faktycznego adresu. Dzięki temu możemy zostać przekierowani na stronę wyłudzającą hasło (“zaloguj się aby obejrzeć treść”), ściągnąć wirusa lub trojana, dać komuś zarobić odwiedzając stronę z reklamami, itp. Wykorzystywana jest w tym przypadku socjotechnika — podświadomie ufamy osobie udostępniającej link, z drugiej strony nie możemy sprawdzić faktycznego adresu docelowego i przeważnie wygrywa ciekawość. Stąd niedaleko do tzw. clickjackingu i wszelkiego rodzaju złośliwych aplikacji i stron, gdzie kliknięcie w odtwarzacz wideo z zabawnym filmikiem powoduje “polubienie” jakiegoś spamerskiego profilu albo zainstalowanie niechcianej aplikacji.

Uzależnienie, prześladowanie
Dużym problemem społecznym jest uzależnienie od Internetu. Sztucznie tworzone grupy zapaleńców skupione wokół konkretnych gier wideo lub zainteresowań, przerodziły się w prawdziwe społeczności a ich członkowie prowadzą niejednokrotnie drugie życie w przestrzeni wirtualnej. Z praktycznego punktu widzenia odwiedzanie portali społecznościowych może być zwyczajną stratą czasu, prowadzi to do dużego problemu spadku wydajności w pracy, nierzadko zaniedbywania obowiązków domowych i rodzinnych. Rodzice muszą zwracać szczególną uwagę na dzieci, z powodu obecności w Internecie wszelakiej maści prześladowców i zboczeńców. Mylne założenie, że ludzie znani z imienia, nazwiska i zdjęć są faktycznie tymi, za których się podają, usypia naszą czujność w porównaniu do np. czatu internetowego, gdzie podstawową zasadą jest to, że nikt nie jest tym za kogo się podaje. Dzieci mogą doznać krzywdy nie tylko z powodu dorosłych, nie możemy zapominać o problemie znęcania się przez rówieśników — błyskawiczne sposoby wymiany prześmiewczych i kompromitujących treści w Internecie mogą stać się zarówno przyczyną braku akceptacji w grupie, jak i prawdziwych tragedii. Jest to skutek braku fizycznego kontaktu i podświadomego przyzwolenia na przekraczanie granic, których w tradycyjnych kontaktach społecznych się nie przekracza.

Zagrożenia dla biznesu i kariery osobistej
Wycieki danych dotyczą również zbyt lekko udostępnianych informacji firmowych (niekoniecznie poufnych), struktury organizacyjnej, prowadzonych projektów, kontaktów biznesowych i innych. Problemem dla każdego przedsiębiorstwa jest nieuczciwa konkurencja i rozprzestrzenianie fałszywych informacji a z drugiej strony zdradzanie tajemnic firmy i oczernianie kierownictwa przez byłych pracowników. Kompromitujące sytuacje z życia prywatnego mogą czasem znacznie nadszarpnąć wizerunek firmy i podważyć profesjonalizm załogi. Nasz profil w wirtualnej rzeczywistości jest sprawdzany przez rekruterów, niewygodne fakty mogą pozbawić nas szansy na zdobycie zatrudnienia. W danej chwili nasza posada może nie być zagrożona, jednak za 2, 3 czy 5 lat chwila cierpliwości wystarczy, aby znaleźć w Internecie wszystko, co komentowaliśmy w przeszłości, być może niepochlebne opinie o byłym pracodawcy lub zbyt cięty język w wypowiedziach na forach. Informację raz umieszczoną w Internecie jest bardzo trudno usunąć (niektórych nie da się usunąć wcale).

Brak prywatności
Oprócz udostępniania informacji o swoim życiu prywatnym z własnej woli, stajemy się często ofiarami niewybrednych komentarzy naszych znajomych, oznaczenia na niewygodnych zdjęciach czy wdawania się w spory, których trudno się wyprzeć i wyjaśnić sobie problem twarzą w twarz. Same serwisy również nie są bez winy, bo roszczą sobie prawa do wszystkiego, co zamieszczamy, choć teoretycznie pozwalają zarządzać ich publiczną widocznością. Nasze dane, upodobania a nawet treści komentarzy i wpisów są dogłębnie analizowane i zamieniane na spersonalizowane reklamy. Jakby nie patrzeć, jest to jeden z wielu przykładów ingerencji w naszą prywatność, ale czy jeszcze nam na tym zależy?

Oczywiście jak wiele wynalazków współczesnej popkultury, portale społecznościowe nie są złe same w sobie, należy jednak korzystać z nich odpowiedzialnie. Przede wszystkim, zachowywać odpowiednie proporcje i wiedzieć, gdzie kończy się życie rzeczywiste a zaczyna wirtualne.

Przydatne linki:
http://www.facebook.com/press/info.php?statistics
http://www.marketinggum.com/twitter-statistics-2011-updated-stats/
http://www.optimum7.com/internet-marketing/social-media/dangers-of-social-networking-sites.html
http://www.people-communicating.com/dangers-of-social-networking-sites.html
http://vanelsas.wordpress.com/2008/11/13/5-dangers-of-social-media/

Autor: Adam Jodłowski, 79148

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: