Własny, prywatny, a może firmowy Facebook? Tak!

- autor: tsissput

Był rok 2004. Student stworzył portal, który miał skupiać zdefiniowaną grupę ludzi – studentów i uczniów Uniwersytetu Harvarda. Potem dołączyły się kolejne uniwersytety i bach, przeszło miliard osób aktywnie korzysta z portalu, portalu który zmienił nas i mówi o nas wszystko, wszystkim.

Facebook.

Facebook – o nim zacząłem i do niego będę się odnosił, gdyż jest najlepszym i dobrze znanym wszystkim przykładem – jest błogosławieństwem i zmorą. Zapomnijmy przez chwilę jak ewoluował, skupmy się na tym jaki jest teraz. Z jednej strony pozwala być w kontakcie ze wszystkimi z naszej grupy znajomych z drugiej strony czy chcemy, aby wujek Staszek, nasz pracodawca albo ktoś kogo poznaliśmy dwa dni wcześniej wiedział wszystko o nas, co robimy, czego słuchamy, jak spędzamy wakacje? Domyślam się, że nie zawsze.

Ale załóżmy, że chcemy. Wszyscy, bez wyjątku mają dowiedzieć się do robimy i my też chcemy wiedzieć wszystko o wszystkich i wszystkim co polubiliśmy. Proste? W przypadku Facebooka nie. Po pierwsze, ostatnio głośno jest o wprowadzaniu przez Facebooka opłat dla właścicieli stron, jeżeli chcą standardowo docierać do więcej niż 10% odbiorców zainteresowanych ich treściami. Więc możemy nie zobaczyć najnowszego statusu Kasi Cichopek – chyba, że oznaczymy stronę jaką „najulubieńszą” to wtedy i nadawca nie musi płacić i my zostaniemy powiadomieni. Ale czy na pewno? Facebook nie serwuje nam na stronie głównej wszystkiego co wyczyniają nasi znajomi – przykład, porównajcie sobie to co pojawia się na stronie głównej z tym co pojawia się w liście aktywności po prawej stronie – domyślnie włączone jest sortowanie po najciekawszych aktywnościach – skąd Facebook wie co dla mnie jest najciekawsze? Inny przykład – Facebook potrafi stwierdzić, czy jakieś wiadomości nie trafiły do nas przypadkiem i oznacza je jako mniej ważne. Niekoniecznie musi być to spam – czyli przykładowo jeżeli napisał do Was znajomy, którego długi okres czasu nie widzieliście to jego wiadomość może trafić do podkatalogu Inne (katalog ten można znaleźć udając się pod adres http://www.facebook.com/messages/other/). Wysyłamy i publikujemy wszystkim, a tak naprawdę nie wiemy kto to zobaczy. Mamy problem i poszukujemy rozwiązania wśród znajomych – być może żaden tego nie zobaczy i nasz problem nie zostanie rozwiązany. I na co nam „posiadanie” 500 znajomych? Może wystarczyłoby 20?

Załóżmy jeszcze, że jednak chcielibyśmy, aby to co robimy widział nas pracodawca i współpracownicy. Tak samo prosto. Obawiam się, że to nie jest możliwe – zobaczy to cały świat – bo wiadomym jest, że jak chcemy żeby ktoś coś zobaczył to tego nie zobaczy i odwrotnie. Jak widać Facebook nie jest taki idealny i nie zawsze możemy z niego skorzystać tak jakbyś chcieli, jeżeli uznaliśmy, że to świetne narzędzie. Ale zacznijmy od początku.

Prywatny Facebook?

A gdyby mieć takie własne listy znajomych, żeby mieć pewność, że do odpowiednich osób kierujemy się z pytaniem? Facebook wymyślił grupy, ale to działa jak grupy dyskusyjne – ciężkie, staroświeckie. Google+ wymyślił kręgi, co jest już rozwiązaniem ciekawszym, ale kto korzysta z Google+ oraz ciągle to nie gwarantuje przeczytania przez grupę najbliższych osób informacji od nas – gwarantuje ładne oraz szybkie przefiltrowanie wszystkich wiadomości oraz łatwe publikowania w takich kręgach. A gdybyśmy chcieli jednak mieć swojego własnego Facebooka? Z wszystkimi dogodnościami oraz pewnością dostarczenia informacji. pomocą przychodzą produkty, które pojawiają się od jakiegoś czasu na rynku, a mianowicie prywatne sieci społecznościowe, które wychodzą z założenia, że jak chcemy się czymś dzielić to dzielmy się z 20 osobami a nie 500. Przykładem takiego portalu jest Everyme. Łatwy jak Facebook, prywatny jak SMS. Jeżeli ktoś ceni sobie prywatność i chce korzystać z dobrodziejstw nowych technologii i podejść to idealne rozwiązanie. W głowie jednak rodzą mi się dwa pytania. Czy takie prywatne sieci społecznościowe nie umrą oraz czy ta hermetyczność na informacje spoza otoczenia nie zaszkodzi – jak z brakiem różnorodności genetycznej wśród organizmów żywych? A drugie, proste, biznesowe – w jaki sposób taki projekt chce się utrzymać, gdyż wydaje mi się, że pod względem reklamy ma mniej rzeczy do zaoferowania potencjalnemu reklamodawcy.

Firmowy Facebook!

Wiemy, że Facebook oraz Twitter wprowadził na swój sposób nowy sposób komunikowania się, ludzie chętniej się dzielą rzeczami oraz szukają pomocy wśród znajomych. Nie ma to formy tak sztywnej jak forum, jest trochę przyjaźniejsze niż grupa dyskusyjna. Jest to luźne, nie nadmuchane, po prostu ludzkie. Tak jak Google zmienił nasze podejście do szukania rzeczy, tak portale społecznościowe zmieniły nasz sposób komunikacji. A jak to wygląda w firmach? W intranecie często jest uruchomione forum, które nie jest zazwyczaj przyjazne i kojarzy nam się z poprzednią formą internetu – jak wspomniałem jest ciężkie. Często jest to po prostu przerost formy nad treścią i wymiana krótkich wypowiedzi poprzez takie narzędzie nas męczy. Jak jest forum to pewnie też jest masa stron typu Wiki, które służą do prezentowania tego jak wszystko w firmie wygląda – plus oczywiście system newsów. Można powiedzieć, że tak jak to wyglądało 10 lat temu tak to i teraz często wygląda. A dlaczego by nie wprowadzić nowych podejść komunikacji i współdzielenia informacji, właśnie w środowisku firmowym, dla profesjonalnych zastosowań? Ktoś o tym pomyślał i powstały rozwiązania, które starają się przenosić to co znamy z Facebooka czy Twittera za biurka korporacyjnych pracowników. Poszukałem i znalazłem – Yammer. Po zapoznaniu się z ideą oraz analizie mojego dotychczasowego doświadczenia uznałem, że jest to coś wspaniałego. Przeciętny użytkownik zamiast pisać z każdym drobnym problemem do Service Desku mógłby poradzić się braci korporacyjnej. A wymiana opinii dotyczących jakiegoś dokumentu znajdowałaby się tam gdzie powinna, czyli przy dokumencie – jak komentarze do zdjęć na Facebooku. Mniej maili, większa przejrzystość i czytelność. No i jest społeczność firmowa, która ma łatwe narzędzie do komunikowania się. Co ciekawsze Vodafon czy LG korzystają z takich dobrodziejstw społecznościowych w swoich organizacjach i widzą realne korzyści. I tak jeszcze na marginesie, Yammer został wykupiony kilka miesięcy temu przez Microsoft za 1.2 miliarda dolarów i ma rozszerzyć wachlarz aplikacji Office. Pokazuje to, że rynek społecznościowy ciągle jest dość cenny.

Quo vadis?!

Jak widać sieci i portale społecznościowe się zmieniają i dostosowują. Mówiono, że nie ma miejsca na nic nowego z gatunku społecznościowego, ale jak widać zamiast walczyć z gigantem można po prostu gospodarować teren, którego on nie zagospodarował, albo umiejętnie adaptować jego społecznościowe podejścia w zupełnie nowych dziedzinach. Nie przekonuje mnie co prawda zastosowanie prywatnych sieci społecznościowych, aby komunikować się z garstką 20 najbliższych mi osób, ale dostarczenie nowych, prywatnych i wygodnych rozwiązań dla większej grupy osób pracujących razem – tak.
A gdzie jeszcze dojdzie i co zrewolucjonizuje społeczność w sieci? Pewnie pokażą najbliższe miesiące.

Autor: Jacek Wasilewski
Inspiracja: Forbes

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: