Eksperyment Milgrama

- autor: tsissput

Jak to możliwe, że społeczeństwo europejskiego kraju pod wpływem ideologii kilku osób dopuszcza się ludobójstwa? Czy Niemcy, jako naród, są bardziej niż inni posłuszni autorytetom? Jaka jest przyczyna ślepego posłuszeństwa wbrew swojemu sumieniu?

Podobne pytania zadał osobie Stanley Milgram obserwując przebieg procesu Adolfa Eichmanna, nazistowskiego zbrodniarza, głównego koordynatora i wykonawcy planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Aby na nie odpowiedzieć, ten amerykański psycholog społeczny i profesor uniwersytetu Yale postanowił przeprowadzić eksperyment naukowy.

Zebrał on ochotników, osoby obu płci, w wieku od 20 do 50 lat, będących przedstawicielami różnych zawodów i posiadających różne wykształcenie, którym za udział w eksperymencie zaoferował cztery i pół dolara (co stanowi równowartość dzisiejszych trzydziestu dolarów).

Następnie przystąpiono do eksperymentu. Jednorazowo brały w nim udział trzy osoby: eksperymentator, nauczyciel i uczeń. Role nauczyciela i ucznia przydzielano na podstawie losowania. Podczas pierwszej fazy eksperymentu zadaniem ucznia było zapamiętanie czytanej przez nauczyciela listy par słów np. „miły-dzień”, „niebieska-skrzynka” itp. Po fazie nauki przystępowano do fazy sprawdzającej. Ucznia przeprowadzano do sąsiedniego pokoju, gdzie eksperymentator przy pomocy nauczyciela przywiązywał go do krzesła, a do jego nadgarstków podłączano elektrody. Przed uczniem znajdował się pulpit z czterema przyciskami oznaczonymi literami od A do D, służącymi do wskazania wybranej przez ucznia odpowiedzi. Następnie eksperymentator wraz z nauczycielem wracali do pierwszego pomieszczenia, które było skomunikowane z drugim przy pomocy interkomu. Tam nauczyciel siadał przed pulpitem z trzydziestoma przełącznikami opisanymi wartością napięcia impulsu elektrycznego (od 15 do 450 woltów, z krokiem co 15 woltów) i słownym komentarzem od „słabego wstrząsu” aż do „niebezpieczeństwo: poważny wstrząs”. Nauczyciel, zgodnie z instrukcją eksperymentatora, miał odczytywać pierwsze słowo z pary, a następnie cztery warianty odpowiedzi, z których uczeń miał wskazać prawidłową przy pomocy wspomnianych wcześniej przycisków. W przypadku udzielenia nieprawidłowej odpowiedzi nauczyciel miał za zadanie karać ucznia wstrząsem elektrycznym. Każdy kolejny wstrząs miał być coraz silniejszy. Tak przynajmniej sądził nauczyciel…

Prawda był trochę inna. Eksperymentatora grał zawodowy aktor, losowanie było sfingowane i badanemu zawsze przypadała rola nauczyciela, a uczniem zawsze zostawał drugi z aktorów. Nie było żadnych wstrząsów elektrycznych, a nauczyciel wcale nie słyszał przez interkom dźwięków z sąsiedniego pokoju, tylko przygotowane wcześniej sugestywne nagrania. Badany słyszał między innymi następujące kwestie: 120V – „Auuu! To rzeczywiście boli!”, 150V – „Eksperymentatorze! Już dość, proszę mnie stąd zabrać. Mówię panu, mam kłopoty z sercem”, 165V – „Pozwólcie mi wyjść!”, 180V – „Nie mogę wytrzymać tego bólu!”, 300V – „Absolutnie odmawiam odpowiedzi. Nie możecie mnie tutaj trzymać!”. Przy wstrząsach powyżej 330V słychać było już tylko histeryczny krzyk ucznia, a od pewnego momentu uczeń przestawał w ogóle reagować i z głośników nie dobiegał żaden dźwięk. Eksperymentator miał za zadanie zachęcać nauczyciela do kontynuowania eksperymentu, kiedy pojawiłyby się u niego moralne wątpliwości. Za każdym razem kiedy nauczyciel chciał przerwać eksperyment, eksperymentator wypowiadał następujące kwestie:

  1. Proszę kontynuować,
  2. Eksperyment wymaga, abyś kontynuował,
  3. To jest absolutnie konieczne, abyś kontynuował,
  4. Nie masz wyboru, musisz kontynuować.

Jeśli badany po czwartej kwestii eksperymentatora nadal oponował eksperyment był przerywany. W przeciwnym wypadku eksperyment trwał aż do momentu, kiedy badany zadał uczniowi trzy wstrząsy o najwyższej możliwej sile.

Kiedy badany pytał, czy uczniowi może stać się krzywda nauczyciel odpowiadał: „Pomimo tego, że wstrząsy mogą być bolesne, nie dochodzi do trwałego uszkodzenia tkanek, więc proszę kontynuować”. A gdy badany stwierdzał, że jest jasne, że uczeń chce przerwać eksperyment eksperymentator odpowiadał: „Czy to się uczniowi podoba, czy też nie, musisz kontynuować, aż do momentu, gdy nauczy się wszystkich par słów”.

Milgram, jeszcze przed rozpoczęciem eksperymentu zapytał czternastu studentów starszych lat psychologii  oraz czterdziestu psychiatrów jak długo badani będą posłuszni autorytetowi. Według studentów maksymalny wstrząs miało podać od zera do trzech na stu badanych (średnia odpowiedź to 1,2%). Psychiatrzy natomiast przewidywali, że kiedy po dziesiątym wstrząsie uczeń zażąda, aby go uwolnić, badani przerwą eksperyment. Po wstrząsie o napięciu 300V, kiedy uczeń odmawiał odpowiedzi kontynuować miało zaledwie 3,73% badanych, a najsilniejszy wstrząs podać miało niewiele ponad jeden promil badanych. Zarówno studenci jak i psychiatrzy swoje przewidywania opierali na szacunkach co do liczby osób poważnie zaburzonych, których w społeczeństwie jest właśnie około jednego procenta. Według nich tylko takie osoby zdecydowałyby się na kontynuowanie eksperymentu w takich okolicznościach.

Wyniki eksperymentu były szokujące. Na czterdziestu badanych aż dwudziestu sześciu podało najmocniejszy wstrząs o wartości 450V, co stanowi sześćdziesiąt pięć procent! Badani nie byli psychicznie chorymi sadystami, wręcz odwrotnie odbierali eksperyment jako bardzo nieprzyjemny. Wszyscy w pewnym momencie pytali eksperymentatora, czy należy kontynuować zadawanie wstrząsów elektrycznych. W trakcie eksperymentu badani pocili się, wiercili, jąkali, obgryzali paznokcie, a niektórzy nawet wybuchali nerwowym śmiechem.

W artykule opisującym przebieg eksperymentu Milgram napisał:

Miałem okazję obserwowania jednego z badanych – dojrzałego i zrównoważonego biznesmena, wchodzącego z uśmiechem i pewnością siebie do laboratorium. Po 20 minutach ten sam człowiek był trzęsącym się i wiercącym, jąkającym się nerwowo wrakiem na granicy załamania psychicznego. Bez przerwy wyłamywał sobie palce i pociągał się za ucho. W pewnym momencie przyłożył obie pięści do czoła ze słowami: „Boże niech się to wreszcie skończy”. A jednak reagował na każde słowo eksperymentatora i posłusznie ulegał jego poleceniom aż do samego końca.

Zastanówmy się, dlaczego tak wiele osób kontynuowało eksperyment?

Milgram przedstawił dwie teorie:

  • teorię konformizmu – opartą na eksperymencie konformizmu autorstwa Solomona Ascha, opisującego relację pomiędzy zachowaniem jednostki i grupy. Osoba badana, która nie była ekspertem w danej dziedzinie pozostawiała podjęcie decyzji, zwłaszcza w obliczu kryzysu, grupie, albo hierarchii.
  • teorię stanu agenturalnego – gdzie według Milgrama „esencją podporządkowania jest fakt, że osoba zaczyna postrzegać siebie jako instrument w rękach innej osoby i nie uważa się za odpowiedzialną za podejmowanie decyzji. Kiedy nastąpi taka zmiana postrzegania, dochodzi do ślepego posłuszeństwa autorytetowi”.

Co warte podkreślenia nikt z badanych nie zawiadomił władz uniwersytetu, że na jego terenie rażono ludzi prądem. Po zakończeniu eksperymentu ani jedna osoba nie poszła również do pokoju w którym przebywał uczeń, aby sprawdzić w jakim jest stanie i ewentualnie udzielić mu pomocy.

W celu sprawdzenia od czego zależy poziom podporządkowania się badanych, przeprowadzono serię różnych mutacji eksperymentu. Różniły się one między innymi poziomem bliskości nauczyciela z uczniem, czy też nauczyciela z eksperymentatorem. Bliskość ucznia zmniejszała poziom podporządkowania, natomiast bliskość eksperymentatora zwiększała ją. Jeśli w sali było dwóch eksperymentatorów i w pewnym momencie zaczynali się oni spierać, czy należy kontynuować eksperyment, nauczycielowi łatwiej było przerwać badanie.

Początkowo Milgram planował powtórzenie eksperymentu na terytorium Niemiec, jednak po przeprowadzeniu badań w Stanach uczony stwierdził: „Znalazłem tu tyle posłuszeństwa, że wcale nie było powodu jechać do Niemiec”.

Autor: Jakub Krzywda

Bibliografia:

Godne polecenia wykłady na temat sprawiedliwości:

Reklamy

One Comment to “Eksperyment Milgrama”

  1. Warto też dodać, że współczesna psychologia odnosi się do eksperymentu Milgrama z dużą rezerwą, wskazując na liczbe błędy proceduralne przy projektowaniu eksperymentu (patrz: http://www.thestudentroom.co.uk/wiki/Revision:Psychology_AQA_A_PYA3_-_Milgram_Criticisms).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: