Esy floresy i fantasmagorie sieciowo społecznościowe

- autor: tsissput

Tak naprawdę powinienem zamieścić w niniejszym artykule wyłącznie odnośniki oraz gorąco zachęcić do zapoznania się z nimi wierząc w ciekawość i zaangażowanie wnikliwego czytelnika. Podejrzewam jednak, iż byłoby to naiwne i zbyt optymistyczne. Dlatego też postaram się przybliżyć najciekawiej jak umiem kilka kwestii bez prób dowodzenia czegokolwiek, lekko jedynie muskając powierzchnię tematów, co mam nadzieję zachęci do dalszej lektury.

Gdybyśmy chcieli przeprowadzić kampanię reklamową lub promocyjną na różnorodnych serwisach społecznościowych potrzebowalibyśmy lajków, retweetów lub innej adekwatnej dla danego serwisu rzeczy. Optymalnie potrzebowalibyśmy dotrzeć do osób które się zaangażują, ale umiejętne nabijanie statystyk jest równie potrzebne. W tym celu moglibyśmy kupić lajki czy retweety na jednym z wielu serwisów wybierając ostrożnie ten sprawdzony i nie przesadzając z rozmachem. Obawy odnośnie ich skuteczności są uzasadnione ale spokojne, ich portfolio nierzadko zawiera bardziej skomplikowane przedsięwzięcia jak sprawieniem by dana aplikacja była w top 10 Apple Store w danej kategorii – wszystko jest możliwe. Czytając na temat omawianych procederów można natrafić skrajne opinie w zależności od tego kto sponsorował publikację. Kilka ciekawszych linków odnośnie powyższego:

Jako informatycy możemy zechcieć zrobić coś sami i szczerze nie jest to specjalnie trudne lecz tylko do pewnej skali. Wiadomo, że na wszystko możemy mieć autorskie rozwiązania ale posilając się tym co już jest w sieci weryfikację emailem rozwiązują takie serwisy jak http://10minutemail.com/10MinuteMail/index.html nieco bardziej uciążliwą telefoniczną http://www.burnerapp.com/ a najcięższą captchę http://www.deathbycaptcha.com/user/login Innym zagadnieniem jak szybko blokowany numer IP (nawet przy VPN) poradzimy sobie klasycznymi serwerami proxy (Tor byłoby lekko mówiąc niemądry). I tak można by wymieniać dalej tylko pytanie po co?

Oficjalne zdanie facebooka jest oczywiste https://www.facebook.com/help/281084665319172  – zakaz, tylko jest jeden problem. Kupienie reklamy na facebooku skutkuje także lajkami od botów broniących się przed wykryciem i jest w efekcie nie tak skuteczne. Więcej o tym w arcyciekawym filmie do którego obejrzenia gorąco zachęcam https://www.youtube.com/watch?v=oVfHeWTKjag

Pozwolę sobie poruszyć kilka mniej technicznych aspektów.

Serwisy społecznościowe mimo całego swojego dobrodziejstwa jak wszystko w nadmiarze szkodzą. Problemem jest tylko to, że w ich przypadku znacznie ciężej dostrzec szkodliwość niż chociażby papierosów. Nie chodzi tu o bycie „złodziejem czasu”, gdyż przecież leniwi i tak zawsze znajda sposób na zabicie produktywności, a pozostali wyciągną nieproporcjonalnie większe korzyści.

Śmieszy mnie gdy ktoś jest gotów wyśmiać tych mniej ambitnych za śledzenie losów bohaterów telenowel i życia gwiazd nie dostrzegają, że śledzenie facebookowych statusów czy tweetów dalekich znajomych jest prawie tym samym. Realnie nasi bliżsi znajomi to około 150 osób, a reszta to szum i nierzadko w przypadku spotkania na ulicy nawet nie przystaniemy. Zainteresowanie tym co w ich życiu słychać jest tylko pozornie bardziej uzasadnione niż w przypadku bohaterów telenowel. Są oczywiście liczne wyjątki ale nie mówmy o ekstremach. Idąc dalej nawet jak kogoś znamy nie uchronimy się przed tym, że na facebooku może zachowywać się lekko to ujmując niestandardowo. Na przykład opisuje swoje życie w szczegółach, dzieli się dosłownie wszystkim, spostrzegawczo zauważających, że strasznie pada czy stale wrzuca zdjęcia swoich dzieci czy chrześniaka. (Lista jest długa i dla jej dopełnienia warto zajrzeć tutaj: https://www.facebook.com/notes/cheesy-pick-up-lines/the-12-most-annoying-types-of-facebookers/136478482496)

Mam taki obraz w głowie gdy ktoś nagrywa przedstawienie swoich dzieci i wrzuca je na facebooka. Znajomi natychmiast opatrzą je komentarzami pełnymi zachwytu. Problem tylko w tym, że gdyby po 5 sekundach była tam cokolwiek innego nikt tego nawet nie zauważy. Komentujący nie obejrzeli filmu do końca, pewnie nawet nie zaczęli bo szczerze po co? Dlaczego kogoś miałby obchodzić cudze dzieci skoro nawet sam rodzic wolał je nagrywać niż rzeczywiście oglądać w najlepszej możliwej rozdzielczości i nagłośnieniu? Takie przykłady można mnożyć.

Ciekawym jest także efekt psychologiczny. Wielu z nas ma w znajomych podróżników, którzy non stop zaznaczą w jakim miejscu na świecie byli i w jakim hotelu nie spali, wraz z kolegą którego życie składa się z imprez i trzeźwienia oraz pary chwalącej się każdą wspólną kolacją i romantycznym uniesieniem. W serwisach społecznościowych ludzie przedstawiają najlepsza wersje siebie i dzielą się najciekawszymi wydarzeniami z życia. Oczywistym jest, że w każdej chwili kiedy Ty się uczysz, nudzisz w domu czy masz obowiązki pracęe etc. ktoś się doskonale bawi, zwiedza świat i kogoś poznaje. Tak się działo przecież stale, ale nigdy jeszcze nie było tak realne i namacalne. Łatwo zaakceptować i nas to nie rusza, że taki gwiazdor to ma życie, ale nie najbliżsi znajomi. W świetle powyższego nie martwiłbym się tu eskalacją zazdrości lecz depresji, dlatego znajomość i przemyślenie niektórych zjawisk może nam służyć.

Nie rozumiem konsumowania serwowanej papki w mediach i tak samo jest w przypadku informacji z serwisów społecznościowych. Czy wystarczy zawierzyć algorytmom serwującym nam treści i decydujących co mamy zobaczyć? Osobiście nie wyobrażam sobie używania facebooka bez skonfigurowania listy bliskich znajomych i sprecyzowania jakie rodzaje notyfikacji chcę otrzymywać. Nawet mimo tych zabiegów mówię, mało!.

Ostatnio kolega zamieścił film z treningiem wdzięczącej się modelki którego reprezentacyjne ujęcie nie było stosowne do pojawienia się w pracy czy na uczelni, z kolei inny stwierdził, że podzieli się obrazkiem z serwisu który regularnie przeglądam, oraz wiadomością z dzisiejszej gazety. Nie wpominając o tym, że co chwile aplikacje moich znajomych publikują za nich bo obiecano im, że zobaczą kto odwiedził ich profil. Pytam się za jakie grzechy ja to muszę oglądać i ubolewam, że personalizacja jest tak ograniczona i dostosowana do w dalszym ciągu statystycznego „Nowaka”.

Sygnalizowałem wielokrotnie i pisałem feedback na facebooku do autorów za pomocą zamieszconego tam formularza, jednak albo nie dostawałem odpowiedzi albo nie dopatrzyli się naruszeń regulaminu, nie mają czasu etc.

Powstało kilka prób personalizowania treści jednak są to niedojrzałe projekty. Jednym z bardziej popularnych pomysłów są wtyczki do Chroma i Mozilli typu „nie lubię”, ale szczerze nie zdają egzaminu. Ostatecznie w tym szumie nawet po oczyszczeniu i zgłębieniu tematu ciężko się odnaleźć. Pozostaje nadzieja, że autorzy serwisów poprawią coś w tych kwestiach. Wspominane wtyczki:

Na zakończenie pragnę podkreślić, że nie zachęcam do zabawy w sztuczne konta i farmy lajków i proponuję korzystanie z formularza na facebooku za pomocą którego można pomóc autorom serwisu go ulepszać https://www.facebook.com/help/127103474099499/ z którego jak wspomniałem wielokrotnie sam korzystałem i opisywałem możliwe nadużycia. Niedawno także zaaplikowałem do Facebooka i może uda mi się trochę im pomóc 🙂

W razie kontaktu chęci kontaktu proszę pisać na mojego gmaila appogeum

98758

Reklamy

One Comment to “Esy floresy i fantasmagorie sieciowo społecznościowe”

  1. No no ciekawe 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: