Posts tagged ‘facebook’

Listopad 24, 2013

Graph Search, czyli semantyczna wyszukiwarka Facebooka.

- autor: tsissput

graph-search_320x197Graph Search – wyszukiwanie w socjogramie jako trzeci filar Facebooka.

Pierwszy filar to nasza nieśmiertelna ściana z wiadomościami (News Feed). Drugi – wprowadzona pod koniec 2011 roku oś czasu (Timeline).

Wyszukiwarka — bo tym właśnie z punktu widzenia użytkownika będzie Graph Search — ma pomóc odkryć coś nowego lub usprawnić poruszanie się na Facebooku.

Graph Search ma mieć mnóstwo zastosowań. Będzie można znaleźć na przykład wszystkie osoby, które mieszkają w jakimś mieście i lubią jakąś aktywność. Dzięki temu można będzie bez odrywania oczu od serwisu odkryć coś nowego, przede wszystkim nowych znajomych, na przykład znajomych naszych znajomych, z którymi mamy szansę się spotkać i mamy coś wspólnego. Ułatwi to też trafienie do popularnej wśród pewnych grup restauracji lub polecanego przez znajomych dentysty.

Facebook rozrasta się – codziennie dochodzą nowi użytkownicy, a starzy dorzucają nowe lajki, zdjęcia, linki i komentarze. Baza informacji rośnie w niesłychanym tempie. Do tej pory jednak nie było zbytniej możliwości przeszukiwania jej przez użytkowników. W efekcie Facebook jest nastawiony bardzo na to, co dzieje się „teraz” – większość osób jest przykuta do swojego strumienia aktualności, nie wychodzi poza niego. Powód jest prosty – znalezienie czegoś na Facebooku starszego niż kilka tygodni, szczególnie jeśli nie dotyczy jednej osoby i nie jest zdjęciem, jest strasznie wkurzające.

Graph Search upraszczając – jest to wyszukiwarka, która pozwala przeszukiwać bazy Facebooka. Ale to uproszczenie, porównanie do zwykłej wyszukiwarki, byłoby (szczególnie zdaniem Marka Zuckerberga) bardzo krzywdzące. Rozbijmy więc nowość na kilka punktów:

1. Uprzedzając wszelkie wątpliwości, Zuckerberg na samym początku powiedział, że użytkownicy mogą przeszukiwać jedynie te rzeczy, które zostały im udostępnione. Do tej pory bowiem wiele rzeczy było zbyt starych, żeby je wygrzebać. Teraz łatwiej będzie je znaleźć.

2. Graph Search nie opiera się o słowa kluczowe, jak robi to np. wyszukiwarka Google’a. Facebook, szczególnie w fazie beta Socjogramu, bardziej polega na elementach w swojej bazie danych – użytkownikach, fanowskich stronach czy wpisanych zainteresowaniach – i ich powiązaniach ze sobą. Dlatego jeśli będziemy szukać znajomych, którzy lubią Grę o tron, Graph Search poinformuje nas przede wszystkim o osobach, które polubiły taką stronę, a nie o tych, które gdzieś tam wspomniały o „tronie” i „grze” w jednym poście. W efekcie co prawda silnik wyszukiwania może pominąć część wartościowych informacji, odsiewa jednak wiele śmieciowych wyników.

3. Całość działa w oparciu o frazy. „Znajomi, którzy lubią…”, „Zdjęcia ze mną i …”, „Restauracje w pobliżu … lubiane przez znajomych z kraju …”, a nawet „singielki mieszkające w … i interesujące się …” – łączy się to z poprzednim punktem. Znowu, tak skonstruowane wyszukiwanie jest nieco ograniczające i może pomijać niektóre informacje, docelowo jednak ma szansę zapewnić znacznie bardziej wartościowe wyniki. Pytanie, czy się to nie zmieni w miarę rozwoju usługi i jej wychodzenia z fazy bety.

4. Całość jest zintegrowana ze stroną główną. Główna belka serwisu została całkowicie zdominowana przez pasek wyszukiwania, podczas gdy ikonki notyfikacji oraz ustawienia zostały zepchnięte do prawej strony. Wpisywane w pole frazy dynamicznie zmieniają stronę. Z punktu widzenia użytkownika to istotna cecha serwisu – upraszcza cały proces.

Graph Search ma umożliwić użytkownikowi przeszukiwanie zapisów aktywności własnej i znajomych. Będzie więc można poprosić o listę zdjęć, które użytkownik polubił, listę zdjęć konkretnych znajomych zrobionych w wybranym mieście 5 lat temu, listę zespołów, których słuchają współpracownicy, listę miast, w których mamy rodzinę i tak dalej. Na razie można zapisać się do zamkniętych testów wyszukiwarki, które prowadzone będą w tylko języku angielskim. Graph Search ma ponadto szanować ustawienia prywatności użytkowników.

Facebook chce, aby dzięki temu wyszukiwaniu życie było łatwiejsze, a świat mniejszy. Możliwe, że jest ot kolejny sposób aby użytkownicy Facebooka nie rezygnowali z serwisu, a chętniej z niego korzystali oraz pojawiali się także nowi internauci. Wall Street Journal przekazał informację, że zmniejsza się zainteresowanie Facebookiem. Analiza dotyczyła Stanów Zjednoczonych, gdzie w grudniu z serwisu przestało korzystać (czyli w ciągu miesiąca wcale go nie odwiedziło) 1,4 miliona użytkowników. W sumie używa go jeszcze ponad 167 milionów Amerykanów, ale strata jest spora i cieszy zwłaszcza w kontekście wiadomości z poniedziałku, kiedy to Guardian powiadomił, że z serwisu Zuckerberga uciekło 600 tysięcy Brytyjczyków z ponad 33 milionów, a w tym miesiącu nie zalogowało się już kolejnych 300 tysięcy. Statystyki można znaleźć na stronie czeskiej firmy SocialBakers.

Według tych samych danych, w Polsce w ciągu ostatniego miesiąca aktywnych użytkowników Facebooka przybyło prawie 400 tysięcy (171 tysięcy w ciągu ostatnich dwóch tygodni). W sumie korzysta z niego lekko ponad 10 milionów Polaków, co daje nam 23 pozycję na Świecie (z 212 monitorowanych państw). W ogólnym rozrachunku liczba użytkowników serwisu nadal rośnie i nieubłaganie zbliża się do symbolicznej granicy miliarda. W niektórych krajach użytkowników Facebook już znudził. Według analityków przytłaczające są reklamy, promowane posty i ciągłe zmiany. Pole do rozwoju nadal jednak jest — głównie w krajach Azji, gdzie z szacowanych 4 miliardów mieszkańców Facebooka używa zaledwie 7%.

Decyzja o masowym przejściu na nowy silnik zapadła w Palo Altro w lipcu 2013, a pierwszymi królikami doświadczalnymi są amerykańscy użytkownicy. Usługa została uruchomiona na kilkuset milionach kont. Zmiana jakościowa będzie ogromna. Jeśli jednak pamiętacie przepychanki ze słynną osią czasu – nie wszystkim przypadnie do gustu, bo nie wszyscy kochają super hiper mega innowacje.

Nowa funkcja jest na razie w Polsce jeszcze nie aktywna. Na tej stronie możemy się zapisać na listę oczekującą – choć część materiałów o Socjogramie (tak będzie się usługa nazywać w Polsce) została zlokalizowana, to wersja beta jest tylko dostępna dla użytkowników serwisu korzystających z amerykańskiej wersji językowej.

Firma zamierza upublicznić wyszukiwarkę w ciągu tygodni/miesięcy. W przyszłości ma się pojawić wsparcie dla aplikacji mobilnych, obsługa wszystkich języków, przeszukiwanie statusów i Open Graph.

Open Graph, czyli połączenie Graph Search z wyszukiwaniem lajków na stronach zewnętrznych. Zaprezentowano go już 3 lata temu:

Open Graph umożliwia indeksowanie stron internetowych pod względem ich „popularności” wśród użytkowników.

Tym samym firma przypomniała niejako, że jej starania o zbudowanie własnej, specyficznej wyszukiwarki trwają już od kilku lat. Zapewne to właśnie Graph Search miał na myśli Zuckerberg we wrześniu zeszłego roku.

Socjogram może okazać się jedną z najważniejszych funkcji Facebooka. Owszem, ktoś powie, że wyszukiwarka technologicznie wcale nie jest bardziej zaawansowana od rozwiązań konkurencji, szczególnie Google’a. Warto jednak pamiętać, że sam algorytm jest tylko jednym elementem całej układanki. Elementem najmniej ważnym, z punktu widzenia użytkownika. Użytkownik bowiem szuka określonych treści, jeśli więc baza danych jest uboga o nie, to nawet najlepszy algorytm nie zatuszuje tego faktu.

Źródła:

http://en.wikipedia.org/wiki/Facebook_Graph_Search

http://www.dobreprogramy.pl/

https://www.facebook.com/about/graphsearch

http://www.gazeta.pl/

http://actualfacebookgraphsearches.tumblr.com/

http://www.komputerswiat.pl

http://www.insidefacebook.com/

 Kamil Pludra, 94470

Reklamy
Październik 22, 2012

Własny, prywatny, a może firmowy Facebook? Tak!

- autor: tsissput

Był rok 2004. Student stworzył portal, który miał skupiać zdefiniowaną grupę ludzi – studentów i uczniów Uniwersytetu Harvarda. Potem dołączyły się kolejne uniwersytety i bach, przeszło miliard osób aktywnie korzysta z portalu, portalu który zmienił nas i mówi o nas wszystko, wszystkim.

Facebook.

Facebook – o nim zacząłem i do niego będę się odnosił, gdyż jest najlepszym i dobrze znanym wszystkim przykładem – jest błogosławieństwem i zmorą. Zapomnijmy przez chwilę jak ewoluował, skupmy się na tym jaki jest teraz. Z jednej strony pozwala być w kontakcie ze wszystkimi z naszej grupy znajomych z drugiej strony czy chcemy, aby wujek Staszek, nasz pracodawca albo ktoś kogo poznaliśmy dwa dni wcześniej wiedział wszystko o nas, co robimy, czego słuchamy, jak spędzamy wakacje? Domyślam się, że nie zawsze.

Ale załóżmy, że chcemy. Wszyscy, bez wyjątku mają dowiedzieć się do robimy i my też chcemy wiedzieć wszystko o wszystkich i wszystkim co polubiliśmy. Proste? W przypadku Facebooka nie. Po pierwsze, ostatnio głośno jest o wprowadzaniu przez Facebooka opłat dla właścicieli stron, jeżeli chcą standardowo docierać do więcej niż 10% odbiorców zainteresowanych ich treściami. Więc możemy nie zobaczyć najnowszego statusu Kasi Cichopek – chyba, że oznaczymy stronę jaką „najulubieńszą” to wtedy i nadawca nie musi płacić i my zostaniemy powiadomieni. Ale czy na pewno? Facebook nie serwuje nam na stronie głównej wszystkiego co wyczyniają nasi znajomi – przykład, porównajcie sobie to co pojawia się na stronie głównej z tym co pojawia się w liście aktywności po prawej stronie – domyślnie włączone jest sortowanie po najciekawszych aktywnościach – skąd Facebook wie co dla mnie jest najciekawsze? Inny przykład – Facebook potrafi stwierdzić, czy jakieś wiadomości nie trafiły do nas przypadkiem i oznacza je jako mniej ważne. Niekoniecznie musi być to spam – czyli przykładowo jeżeli napisał do Was znajomy, którego długi okres czasu nie widzieliście to jego wiadomość może trafić do podkatalogu Inne (katalog ten można znaleźć udając się pod adres http://www.facebook.com/messages/other/). Wysyłamy i publikujemy wszystkim, a tak naprawdę nie wiemy kto to zobaczy. Mamy problem i poszukujemy rozwiązania wśród znajomych – być może żaden tego nie zobaczy i nasz problem nie zostanie rozwiązany. I na co nam „posiadanie” 500 znajomych? Może wystarczyłoby 20?

Załóżmy jeszcze, że jednak chcielibyśmy, aby to co robimy widział nas pracodawca i współpracownicy. Tak samo prosto. Obawiam się, że to nie jest możliwe – zobaczy to cały świat – bo wiadomym jest, że jak chcemy żeby ktoś coś zobaczył to tego nie zobaczy i odwrotnie. Jak widać Facebook nie jest taki idealny i nie zawsze możemy z niego skorzystać tak jakbyś chcieli, jeżeli uznaliśmy, że to świetne narzędzie. Ale zacznijmy od początku.

Prywatny Facebook?

A gdyby mieć takie własne listy znajomych, żeby mieć pewność, że do odpowiednich osób kierujemy się z pytaniem? Facebook wymyślił grupy, ale to działa jak grupy dyskusyjne – ciężkie, staroświeckie. Google+ wymyślił kręgi, co jest już rozwiązaniem ciekawszym, ale kto korzysta z Google+ oraz ciągle to nie gwarantuje przeczytania przez grupę najbliższych osób informacji od nas – gwarantuje ładne oraz szybkie przefiltrowanie wszystkich wiadomości oraz łatwe publikowania w takich kręgach. A gdybyśmy chcieli jednak mieć swojego własnego Facebooka? Z wszystkimi dogodnościami oraz pewnością dostarczenia informacji. pomocą przychodzą produkty, które pojawiają się od jakiegoś czasu na rynku, a mianowicie prywatne sieci społecznościowe, które wychodzą z założenia, że jak chcemy się czymś dzielić to dzielmy się z 20 osobami a nie 500. Przykładem takiego portalu jest Everyme. Łatwy jak Facebook, prywatny jak SMS. Jeżeli ktoś ceni sobie prywatność i chce korzystać z dobrodziejstw nowych technologii i podejść to idealne rozwiązanie. W głowie jednak rodzą mi się dwa pytania. Czy takie prywatne sieci społecznościowe nie umrą oraz czy ta hermetyczność na informacje spoza otoczenia nie zaszkodzi – jak z brakiem różnorodności genetycznej wśród organizmów żywych? A drugie, proste, biznesowe – w jaki sposób taki projekt chce się utrzymać, gdyż wydaje mi się, że pod względem reklamy ma mniej rzeczy do zaoferowania potencjalnemu reklamodawcy.

Firmowy Facebook!

Wiemy, że Facebook oraz Twitter wprowadził na swój sposób nowy sposób komunikowania się, ludzie chętniej się dzielą rzeczami oraz szukają pomocy wśród znajomych. Nie ma to formy tak sztywnej jak forum, jest trochę przyjaźniejsze niż grupa dyskusyjna. Jest to luźne, nie nadmuchane, po prostu ludzkie. Tak jak Google zmienił nasze podejście do szukania rzeczy, tak portale społecznościowe zmieniły nasz sposób komunikacji. A jak to wygląda w firmach? W intranecie często jest uruchomione forum, które nie jest zazwyczaj przyjazne i kojarzy nam się z poprzednią formą internetu – jak wspomniałem jest ciężkie. Często jest to po prostu przerost formy nad treścią i wymiana krótkich wypowiedzi poprzez takie narzędzie nas męczy. Jak jest forum to pewnie też jest masa stron typu Wiki, które służą do prezentowania tego jak wszystko w firmie wygląda – plus oczywiście system newsów. Można powiedzieć, że tak jak to wyglądało 10 lat temu tak to i teraz często wygląda. A dlaczego by nie wprowadzić nowych podejść komunikacji i współdzielenia informacji, właśnie w środowisku firmowym, dla profesjonalnych zastosowań? Ktoś o tym pomyślał i powstały rozwiązania, które starają się przenosić to co znamy z Facebooka czy Twittera za biurka korporacyjnych pracowników. Poszukałem i znalazłem – Yammer. Po zapoznaniu się z ideą oraz analizie mojego dotychczasowego doświadczenia uznałem, że jest to coś wspaniałego. Przeciętny użytkownik zamiast pisać z każdym drobnym problemem do Service Desku mógłby poradzić się braci korporacyjnej. A wymiana opinii dotyczących jakiegoś dokumentu znajdowałaby się tam gdzie powinna, czyli przy dokumencie – jak komentarze do zdjęć na Facebooku. Mniej maili, większa przejrzystość i czytelność. No i jest społeczność firmowa, która ma łatwe narzędzie do komunikowania się. Co ciekawsze Vodafon czy LG korzystają z takich dobrodziejstw społecznościowych w swoich organizacjach i widzą realne korzyści. I tak jeszcze na marginesie, Yammer został wykupiony kilka miesięcy temu przez Microsoft za 1.2 miliarda dolarów i ma rozszerzyć wachlarz aplikacji Office. Pokazuje to, że rynek społecznościowy ciągle jest dość cenny.

Quo vadis?!

Jak widać sieci i portale społecznościowe się zmieniają i dostosowują. Mówiono, że nie ma miejsca na nic nowego z gatunku społecznościowego, ale jak widać zamiast walczyć z gigantem można po prostu gospodarować teren, którego on nie zagospodarował, albo umiejętnie adaptować jego społecznościowe podejścia w zupełnie nowych dziedzinach. Nie przekonuje mnie co prawda zastosowanie prywatnych sieci społecznościowych, aby komunikować się z garstką 20 najbliższych mi osób, ale dostarczenie nowych, prywatnych i wygodnych rozwiązań dla większej grupy osób pracujących razem – tak.
A gdzie jeszcze dojdzie i co zrewolucjonizuje społeczność w sieci? Pewnie pokażą najbliższe miesiące.

Autor: Jacek Wasilewski
Inspiracja: Forbes

Styczeń 16, 2012

Szukajcie a znajdziecie… kto szuka nie błądzi…

- autor: tsissput

… czyli o słów kilka o tym czym i jak szukamy.

Jest 6 sierpnia 1991 roku pojawia się pierwsza strona internetowa. Postawiona na serwerze HTTPD. Uruchomionym na komputerze z systemem NeXT STEP. W Szwajcarskim CERNie.
Jest stycznień 2010 internet składa się z 206 741 990 stron internetowych
Listopad 2011 liczba ta rośnie do 525 998 433 dostępnych stron.
Najnowszy raport mówi o istnieniu 582 716 657 aktywnych stron!
[Kogo dziwi tak mały wynik odsyłam do metodologii prowadzenia tych badań, wszystko się wyjaśni]

Nie łatwo odnaleźć się w takim gąszczu informacji. Na szczęście nie zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Mamy pomoc.
Znowu trochę historii.
Pierwszą wyszukiwarką był WebCrawler który pojawił się 20 kwietnia 1994 roku. Był on wyjątkowy dlatego, że posiadał szukanie pełnotekstowe. Po nim pojawiły się kolejne takie jak Daum, Excite, HotBotYahoo!.
Jednak dla nas najważniejszy jest Google. Kochany wujek Google 🙂 i jego wspaniały PageRank.
Teraz garść suchych faktów na temat tego jak działa. (możecie to pominąć)
Definicja: PageRank to rozkład prawdopodobieństwa służący do zaprezentowania prawdopodobieństwa, że osoba, która przypadkowo kliknie link dotrze do danej strony.
PageRank danej strony opisuje się wzorem Wzór opisujący PageRank danej strony
Gdzie:
PR(pi) – Waga liczbowa określająca dany dokument (PageRank),
d – współczynnik tłumienia, określa prawdopodobieństwo, że dana osoba przestanie klikać w kolejne linki (szacuje się, że jego wartość jest w okolicach 0.85),
N – ilość dokumentów w kolekcji,
M(pi) – określa zbiór stron które linkują do strony pi,
L(pj) – ilość linków wychodzących ze strony pj.

Ze wzoru wynika, że suma PageRank’u wszystkich storn wynosi jeden. Dodatkowo PageRank storony i zależy od wartości PageRank’ów wszystkich stron ze zbioru M(pi) podzielonych przez ilość linków na każdej z nich.

Znaczy to że lepiej linkować strony o dużej wartości PageRank’a oraz małej ilości linków.

A jak jest teraz?

Niestety dziś PageRank nie określa już jednoznacznie naszej pozycji na liście wyszukań. Nawet nie jest już taki ważny. Wszytko przez to co zaczęła robić „konkurencja”. Przez to co zaczęły wyczyniać rozmaite start upy.

Niespodziewanie kilka lat temu wzrosło zainteresowanie semantyką. Do tego pojawił się Facebook i jego „Lubię to!„.

Jedną z pierwszych jaskółek zapowiadających falę zmian był plugin dla Firefoxa o nazwie Semanti. Nie był on wyszukiwarką samą w sobie. Zamiast tego był nakładką na istniejące już wyszukiwarki takie jak Google i Bing. Dodawał im takie funkcje jak semantyczne znaczenie wpisywanych terminów. Tworzył też swoją własną społeczność. Można było przeglądać wyszukania znajomych, a jak zadaliśmy podobne wyszukanie to wyświetlało nam informacje w jakie linki jacy nasi znajomi klikali.

Jak zauważyliście piszę w czasie przeszłym. Ja o Semanti dowiedziałem się dopiero przy okazji pisania tego wpisu, na podstawie tego artykułu. Próbowałem go znaleźć poprzez Google i Binga, ale zawiodłem (może ja nie potrafię zadawać pytań tak jak one [wyszukiwarki] tego chcą). Obie od razu się domyśliły że zrobiłem literówkę w szukanej frazie (tja jasne) i zaprezentowały wyniki dla „semantic search” dodanie „firefox plugin” całkowicie zignorowały.

Tak właśnie działa semantyka dla Google i Microsoftu  (a raczej samego Google, bo nie oszukujmy się MS ściąga niczym student na egzaminie). Znalezienie synonimów i wyłapanie literówek to wszystko na co je obecnie stać.

Semanti nie był jedynym dodatkiem, który służył jako nakładka semantyczna na dobrze nam znane wyszukiwarki innym przykładem jest SenseBot. Co prawda nie ma on tak ciekawych funkcjonalności jak Semanti ale zawsze coś. Pozatym repozytorium dodatków zarówno Chrome jak i Firefox’a zawiera wiele innych ciekawych addon’ów, które wartoprzetestować (choć nie warto tu o nich pisać).

Podejście gigantów do „semantic search” nie jest na szczęście uważane za prawdę objawioną i istnieją konkurencyjne produkty, które mają własną wizję tego jak semantic web powinien wyglądać. Jednym z najbardziej popularnych przykładów jest Hakia. Jedną z postaci stojących za serwisem jest Victor Raskin, który jest uważany za ojca semantyki ontologicznej. Nie jest ona co prawda ukończona i wiele pracy trzeba jeszcze włożyć żeby można powiedzieć, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym ale jest dobrze. Wyniki są trafione (w większości). Ponadto Hakia ma coś czego nie mają Google i Bing, mianowicie chodzi o opcję „Meet Others”. Pozwala ona przejść na dedykowanego czata, gdzie będziemy mogli porozmawiać z innymi, którzy zadali pytanie podobne do naszego. Przynajmniej tak o tym piszą w internecie. Po raz kolejny wina spada na mnie i moje niewłaściwe pytania. Osobiście nie udało mi się skorzystać z tej opcji bo nikt nie szukał tego co ja. Trudno, może kiedyś się uda.

– Kto wie …? – Ja wiem! Mnie, wybierz mnie!

Tym zgrabnym manewrem przejdziemy do tego co zwykło się nazywać „social search”. Czyli gdzie w tym wszystkim są ludzie i ich wiedza. Niezmiernie popularne przez ostatnie lata portale społecznościowe i ich użytkownicy.

Wszytko to tak na prawdę dzięki Facebook’owi i jego „Like It!„. Jego granicząca z szaleństwem popularność otwarła nowe możliwości. Dzięki niemu moża było określić trafność wyszukanych linków na podstawie tego co myślą o nich nasi znajomi, albo znajomi naszych znajomych, albo ludzie których możemy znać, albo ci, których mogą znać nasi znajomi lub po prostu w zależności od tego ile „lajków” dany artykuł, komentarz dostał. Oczywiście to wszystko przy założeniu, że jesteśmy podobni do naszych znajomych, że dzielimy te same zainteresowanie i mamy wspólne spojrzenie na świat.

Doprowadziło to do tego, że gigant wyszukiwania pokroju Google nie mógł przejść obok tego fenomenu obojętnie. Tak więc pojawiło się +1. Przy okazji wyniki naszych wyszukań stały się spersonalizowane. Teraz każdy znajdzie coś innego, coś co go bardziej zainteresuje, coś co łatwiej będzie mu przyswoić. Po prostu coś bardziej dla niego. Tak działa „social search” by Google.

Nie jest to oczywiście jedyna wizja tego czym jest wyszukiwanie społecznościowe. Ciekawym konceptem jest znalezienie osoby, która może pomóc ci znaleźć to co czego szukasz. Jest to popularny trend w technologiach mobilnych. Zamiast godzinami przesiewać wyplute przez Google czy Binga w poszukiwaniu interesującej nas wiedzy. Zamiast marnować czas programistów na lata implementacji maszynowej analizy tekstu, rozumienie pytań zadanych w języku naturalnym, inteligentnego składania dokumentów. Dlaczego by nie znaleźć po prostu osoby, która nie odpowie nam na nasze pytanie. Mniej więcej tak działał mobilny Aadvark zanim został wykupiony przez Google i zamknięty.

O ile abphone i zook nie potrafią znaleźć dobrych restauracji w Poznaniu o tyle aplikacje mobilne takie jak HayStack daje duże nadzieje, oczywiście dla osób bardziej uspołecznionych niż ja. Jeśli ktoś lubi dołączać do nowych społeczności, które są związane z jego wyszukaniami. Niech się zapozna z HeyStack.

Przy okazji wyszło na jaw, że Facebook dodał do swojego portfolio kolejną funkcjonalność „Ask Question” czyli po prostu „Zadaj Pytanie”. Wiem, wiem, dla was to żadna nowość. Na pewno wszyscy o tym wiecie od dawna i korzystacie. Pomysł ogólnie nie jest nowy, na pewno w codziennej pracy nie raz zdarza wam się przewinąć przez Stack Overflow. Oczywiście Facebook zrobił to z sobie dobrze znanym rozmachem. Nasze pytania wylądują na ścianach naszych znajomych. Na ścianach znajomych tych naszych znajomych, którzy śledzą nasze pytanie. Na ścianach znaj… właściwie to się może propagować daleko w głąb społecznego grafu Facebooka. Wszystko zależy od zaangażowania ludzi.

The appearance of Dr. Know

Pamiętacie scenę z filmu „Sztuczna Inteligencja„, w której David pytał się Dr. Know gdzie znajduje się Niebieska Wróżka? Chcieli byście w ten sposób wyszukiwać informacje? Zadać pytanie tak jakbyście pytali kolegi, prowadzącego zajęcia lub przechodnia i dostać odpowiedź (potocznie mówiąc) prosto na twarz. Tak zwyczajnie. Myślę, że w ostateczności do tego zmierza technologia. Jednak to nie nastąpi szybko. Jeszcze wiele pytań pozostanie z błędymi odpowiedziami, a przynajmniej nie takimi jakich się spodziewamy. Tak właściwie to jak zadajemy obecnie pytania wyszukiwarkom? Czy są to prawdziwe pytania, czy po prostu zlepek słów kluczowych jakie kojarzą się nam z danym problemem? Jednak do takiego sposobu szukania odpowiedzi przyzwyczaiły nas współczesne wyszukiwarki. Wynika z tego, że nie tylko technologia będzie musiała się zmienić ale i nasze podejście do zdobywania wiedzy.

Mnie zadowoliłoby gdybym na pytania „How to…” dostał w odpowiedzi listę kroków, żeby „Why…” odpowiedziało mi dlaczego, żebym na pytanie „In what movie was playing Jude Law?” dostał po prostu listę filmów, a nie jego zdjęcia… Czy to wiele?

Na obecny stan technologi semantycznych tak, ale to zostawia spore pole do popisu nowym start upom, nam.

Jeśli chcemy coś znaleźć to musimy tego poszukać samemu (albo poprosić znajomych).

Dawid Jankowiak

P.S. Przepraszam za literówki.

P.S.S. Oraz za liczne powtórzenia. Sami rozumiecie: pozycjonowanie, text mining, wyszukiwarki, Bing, Google, Hakia, Semantic Search, Social Search, Facebook, Microsoft, mobile apps, PageRank, algorytmy wyszukiwania, ontologia

Listopad 12, 2011

Osoby publiczne, firmy, instytucje na Facebook’u

- autor: tsissput

Facebook to serwis społecznościowy zrzeszający miliony osób na całym świecie. Stworzony został aby ułatwić odszukiwanie i komunikację między znajomymi, umożliwić dzielenie się zdjęciami czy filmami, a także faktami z codziennego życia. W chwili obecnej dla niektórych osób wirtualne życie w sieci społecznościowej Facebook staje się tak realne, że nie wyobrażają sobie dnia bez zalogowania się i przeczytania postów znajomych. Na Facebook’u można bez problemu wykreować swój idealny wizerunek, światopogląd, a nawet złudzenie charakteru osoby, którą się tak naprawdę nie jest. W łatwy sposób można nawiązać kontakt z mieszkańcem drugiej półkuli, o odmiennej kulturze i języku. Nie musiało minąć dużo czasu, aby potencjał Facebooka został zauważony przez firmy i instytucje. Jeżeli obecnie zarejestrowanymi w serwisie jest ponad 800mln użytkowników to śmiało można powiedzieć, że Facebook jest w tej chwili świetnym źródłem reklamy marki, oferowanych usług, czy też produktów, co sprawia, że zaliczamy do popularnych w tej chwili Social Media. Z wielu powodów twierdzić można, że Facebook jest najkorzystniejszym miejscem reklamy! Pierwszym, choć niekoniecznie najważniejszym powodem jest fakt, iż zarejestrowanie się lub całej firmy na Facebooku jest całkowicie darmowe. Są także inne zalety rejestrowania się w wirtualnym świecie. Poprzez profile firmowe nawiązuje się bliski kontakt z odbiorcami, ze stałymi klientami oraz, być może przede wszystkim, z osobami niezdecydowanymi. Już samo kliknięcie przez pewnego użytkownika przycisku „LUBIĘ TO” przy nazwie czy logu firmy jest powodem nie tylko do dumy dla specjalistów od marketingu i reklamy, ale głównie do swego rodzaju „popychania” znajomych tej osoby do bliższego przyjrzenia się danej korporacji. Klient, który polubi naszą firmę, zgadza się na wyświetlanie w swoim profilu wszystkich naszych postów, a co za tym idzie, do przyglądania się nim przez jego przyjaciół. Bardzo łatwo dzięki temu produkty zareklamować nie tyle wśród obecnych, co tych niezdecydowanych lub nieznających firmy klientów. Można ich także w szybki sposób poinformować ich o obowiązujących promocjach i nowościach, ale także przy minimalnym wysiłku zbadać rynek. Wystarczy w poście stworzyć ankietę, której wyniki poinformują nas o potrzebach i zainteresowaniach społeczeństwa. Oczywiście, samo zarejestrowanie firmy przez jej właściciela nie daje gwarancji, że zyski się zwiększą. Stworzenie konta na Facebook’u powinno być jedynie wstępem do częstego i systematycznego umieszczania rzetelnych postów zawierających wysokiej jakości informację. W chwili obecnej można nawet zatrudnić specjalistę od Social Media, który stworzy odpowiedni dla naszych potrzeb plan działania, z dokładnymi instrukcjami co do jakości umieszczanych przez nas treści, a nawet godzin w których zamieszczenie postu spotka się z największym zainteresowaniem. Wielokrotnie w ostatnich latach można było usłyszeć hasło, twierdzące, że „jeśli nie masz konta na Facebook’u, to nie istniejesz”. To powiedzenie, być może trochę przesadzone, jednak zmobilizowało wiele korporacji do stworzenia własnych kont, gdyż „nieistnienie” na rynku jest najkrótszą drogą do porażki. Tym bardziej jeśli firmy konkurencyjnie posiadają już własne profile. Ciekawostką jest, że średnia liczba stron utrzymywanych przez poważające się firmy wzrosła z 1.2 w roku 2010 do 4.2 dwanaście miesięcy później co pokazuje jak Internet wypiera pozostałe formy reklamy i działania na rynku sprzedaży. Śmiało można stwierdzić, że instytucje zarejestrowane na Facebook’u poprzez umieszczanie postów, stają się bliższe potencjalnym klientom, a relacje pomiędzy nimi z czysto biznesowych stają się czasami wręcz przyjacielskie. Podobnie sytuacja ma się wobec osób publicznych. Na przykład powyższych działań wybrałem Poznań, który posiada wiele Facebook’owych profilów, nie tylko samo miasto, ale także znajdujące się w nim zrzeszenia, firmy i instytucje. W sieci na stronie poznan.naszemiasto.pl pojawił się nawet ranking „TOP 10 poznańskich stron na Facebooku”. Pierwsze z nich to:

Oficjalna strona Lecha Poznań

Oficjalny profil klubu Lech Poznań- ponad 160tys. fanów

Oficjalna strona miasta Poznań Oficjalna strona Miasto Poznań- ok.30tys. Fanów

Oficjalna strona instytucji handlowo-rozrywkowej Stary Browar Oficjalna strona instytucji handlowo-rozrywkowej Stary Browar ponad 26 tys. Fanów

Innymi stronami są:

  • Nieoficjalna strona klubu Lech Poznań- ponad 27tys. Fanów
  • Profil OKazik Poznań ok. 23tys. Fanów
  • Nieoficjalna strona miasta I LOVE POZNAŃ- ponad 19.tys Fanów
  • Strona poznańskich Juwenaliów- ponad 16tys. Fanów
  • Oficjalny profil Galerii Malta- ponad 11tys. Fanów
  • Strona Festiwalu Malta- ponad 10tys. Fanów
  • Profil miasta Poznan, I Love You- ok.10 tys. Fanów

Swoje oficjalne profile mają także poznańskie miejsca kulturalne jak np. Teatr Wielki, Teatr Nowy, kina i muzea, miejsca rekreacyjne jak Termy Maltańskie, Malta Ski, parki, baseny, puby, kluby i restauracje, a także stacje radiowe, wydawnictwa, szkoły, uczelnie, kluby sportowe i duszpasterstwa (Dominikanie). Na ich stronach znajdziemy informacje o najnowszych spektaklach, premierach kinowych, karnetach w promocyjnej cenie czy zniżce na obiad dla dwóch osób oraz wiele innych materiałów promocyjnych. Kontakt przez Facebooka ze społecznością lokalną utrzymują również znane w Poznaniu osoby publiczne: politycy (Ryszard Grobelny, Krystyna Łybacka, Waldy Dzikowski), aktorzy (Roman Wilhelmi, Katarzyna Bujakiewicz), sportowcy (Piotr Reiss, Andrzej Juskowiak), muzycy i zespoły (Hanna Banaszak, Urszula Sipińska, Jan A.P. Kaczmarek, Peja, Audiofeels, Affabre Concimi). Dzięki oficjalnym profilom osoby sławne, bardzo dla nas odległe z różnych względów, umieszczając na swoich stronach posty, wskazując czym się interesują itp. stają się nam przez to bliższe i nie są już incognito. Poznajemy ich jako osoby, które tak jak my idą w niedziele na spacer, mają problemy i lubią pić poranną kawę oraz chodzić do teatru. Używanie przez osoby publiczne tzw. emotikon sprawia, iż są oni postrzegani jako osoby przyjaźnie nastawione, uśmiechnięte, z poczuciem humoru. Wstawiają również wiele starannie wybranych zdjęć w towarzystwie rodziny, fotografie uwielbianych czworonogów, czy też zdjęcia przyrody. Zbliżając się w ten sposób do ludzi, zyskują większą sympatię i poparcie, a przy okazji sprawdzają i badają kto i dlaczego ich „polubił”, jakie obowiązują trendy, jakie są opinie ludzi na różne tematy. Obecnie Facebook zmienił swą rolę. Potencjał, drzemiący w tzw. social media jest na tyle duży, że w dużych korporacjach zatrudnia się specjalistów ukierunkowanych na badanie tylko i wyłącznie rynku społecznościowego w sieci oraz wskazywanie działań mających na celu wywindowanie danej firmy na rynku lokalnym, a nawet światowym. Serwis społecznościowy nie jest już tylko miejscem wymiany zainteresowań i multimediów między znajomymi, miejscem do kontaktowania się między ludźmi- stał się wspaniale prosperującym, darmowym narzędziem marketingowym, miejscem do analiz i badań socjologicznych, miejscem wyznaczającym kierunek życia publicznego. Jak już zostało wspomniane, dotychczas założenie profilu firmowego na Facebook’u było darmowe, ale wg przesłanek wkrótce ma się to zmienić. Twórcy tego serwisu społecznościowego także zauważyli rosnący wzrost zainteresowania i potencjału mediów społecznych, a co za tym idzie rozpoczęli rozwijanie go o dodatkowe, płatne aplikacje wspomagające działania marketingowe firm i przedsiębiorstw.

Autor: 84859

Źródła:

http://www.just-food.com/management-briefing/social-media-influence-on-business-and-driver-of-online-advertising_id115809.aspx

http://swietadwojca.pl/social-media/polscy-celebryci-w-social-media-w-poszukiwaniu-polskiego-justina-biebera/

http://poznan.naszemiasto.pl/galeria/opis/1151249,top-10-poznanskie-strony-na-facebooku-zdjecia,galeria,id,t,tm.html?sesja_gratka=9d0c2b0f499cad71d249e5be7d03ee65

http://mashable.com/2010/09/03/facebook-insights-guide/

http://www.businesswire.com/news/home/20110919006839/en/GroSocial-Launches-%E2%80%98Customizer-Enterprise%E2%80%99-Expand-Facebook-Influence

http://www.csmonitor.com/Business/new-economy/2011/0914/On-Facebook-Twitter-influence-can-become-profit