Posts tagged ‘microsoft’

Styczeń 16, 2012

Szukajcie a znajdziecie… kto szuka nie błądzi…

- autor: tsissput

… czyli o słów kilka o tym czym i jak szukamy.

Jest 6 sierpnia 1991 roku pojawia się pierwsza strona internetowa. Postawiona na serwerze HTTPD. Uruchomionym na komputerze z systemem NeXT STEP. W Szwajcarskim CERNie.
Jest stycznień 2010 internet składa się z 206 741 990 stron internetowych
Listopad 2011 liczba ta rośnie do 525 998 433 dostępnych stron.
Najnowszy raport mówi o istnieniu 582 716 657 aktywnych stron!
[Kogo dziwi tak mały wynik odsyłam do metodologii prowadzenia tych badań, wszystko się wyjaśni]

Nie łatwo odnaleźć się w takim gąszczu informacji. Na szczęście nie zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Mamy pomoc.
Znowu trochę historii.
Pierwszą wyszukiwarką był WebCrawler który pojawił się 20 kwietnia 1994 roku. Był on wyjątkowy dlatego, że posiadał szukanie pełnotekstowe. Po nim pojawiły się kolejne takie jak Daum, Excite, HotBotYahoo!.
Jednak dla nas najważniejszy jest Google. Kochany wujek Google 🙂 i jego wspaniały PageRank.
Teraz garść suchych faktów na temat tego jak działa. (możecie to pominąć)
Definicja: PageRank to rozkład prawdopodobieństwa służący do zaprezentowania prawdopodobieństwa, że osoba, która przypadkowo kliknie link dotrze do danej strony.
PageRank danej strony opisuje się wzorem Wzór opisujący PageRank danej strony
Gdzie:
PR(pi) – Waga liczbowa określająca dany dokument (PageRank),
d – współczynnik tłumienia, określa prawdopodobieństwo, że dana osoba przestanie klikać w kolejne linki (szacuje się, że jego wartość jest w okolicach 0.85),
N – ilość dokumentów w kolekcji,
M(pi) – określa zbiór stron które linkują do strony pi,
L(pj) – ilość linków wychodzących ze strony pj.

Ze wzoru wynika, że suma PageRank’u wszystkich storn wynosi jeden. Dodatkowo PageRank storony i zależy od wartości PageRank’ów wszystkich stron ze zbioru M(pi) podzielonych przez ilość linków na każdej z nich.

Znaczy to że lepiej linkować strony o dużej wartości PageRank’a oraz małej ilości linków.

A jak jest teraz?

Niestety dziś PageRank nie określa już jednoznacznie naszej pozycji na liście wyszukań. Nawet nie jest już taki ważny. Wszytko przez to co zaczęła robić „konkurencja”. Przez to co zaczęły wyczyniać rozmaite start upy.

Niespodziewanie kilka lat temu wzrosło zainteresowanie semantyką. Do tego pojawił się Facebook i jego „Lubię to!„.

Jedną z pierwszych jaskółek zapowiadających falę zmian był plugin dla Firefoxa o nazwie Semanti. Nie był on wyszukiwarką samą w sobie. Zamiast tego był nakładką na istniejące już wyszukiwarki takie jak Google i Bing. Dodawał im takie funkcje jak semantyczne znaczenie wpisywanych terminów. Tworzył też swoją własną społeczność. Można było przeglądać wyszukania znajomych, a jak zadaliśmy podobne wyszukanie to wyświetlało nam informacje w jakie linki jacy nasi znajomi klikali.

Jak zauważyliście piszę w czasie przeszłym. Ja o Semanti dowiedziałem się dopiero przy okazji pisania tego wpisu, na podstawie tego artykułu. Próbowałem go znaleźć poprzez Google i Binga, ale zawiodłem (może ja nie potrafię zadawać pytań tak jak one [wyszukiwarki] tego chcą). Obie od razu się domyśliły że zrobiłem literówkę w szukanej frazie (tja jasne) i zaprezentowały wyniki dla „semantic search” dodanie „firefox plugin” całkowicie zignorowały.

Tak właśnie działa semantyka dla Google i Microsoftu  (a raczej samego Google, bo nie oszukujmy się MS ściąga niczym student na egzaminie). Znalezienie synonimów i wyłapanie literówek to wszystko na co je obecnie stać.

Semanti nie był jedynym dodatkiem, który służył jako nakładka semantyczna na dobrze nam znane wyszukiwarki innym przykładem jest SenseBot. Co prawda nie ma on tak ciekawych funkcjonalności jak Semanti ale zawsze coś. Pozatym repozytorium dodatków zarówno Chrome jak i Firefox’a zawiera wiele innych ciekawych addon’ów, które wartoprzetestować (choć nie warto tu o nich pisać).

Podejście gigantów do „semantic search” nie jest na szczęście uważane za prawdę objawioną i istnieją konkurencyjne produkty, które mają własną wizję tego jak semantic web powinien wyglądać. Jednym z najbardziej popularnych przykładów jest Hakia. Jedną z postaci stojących za serwisem jest Victor Raskin, który jest uważany za ojca semantyki ontologicznej. Nie jest ona co prawda ukończona i wiele pracy trzeba jeszcze włożyć żeby można powiedzieć, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym ale jest dobrze. Wyniki są trafione (w większości). Ponadto Hakia ma coś czego nie mają Google i Bing, mianowicie chodzi o opcję „Meet Others”. Pozwala ona przejść na dedykowanego czata, gdzie będziemy mogli porozmawiać z innymi, którzy zadali pytanie podobne do naszego. Przynajmniej tak o tym piszą w internecie. Po raz kolejny wina spada na mnie i moje niewłaściwe pytania. Osobiście nie udało mi się skorzystać z tej opcji bo nikt nie szukał tego co ja. Trudno, może kiedyś się uda.

– Kto wie …? – Ja wiem! Mnie, wybierz mnie!

Tym zgrabnym manewrem przejdziemy do tego co zwykło się nazywać „social search”. Czyli gdzie w tym wszystkim są ludzie i ich wiedza. Niezmiernie popularne przez ostatnie lata portale społecznościowe i ich użytkownicy.

Wszytko to tak na prawdę dzięki Facebook’owi i jego „Like It!„. Jego granicząca z szaleństwem popularność otwarła nowe możliwości. Dzięki niemu moża było określić trafność wyszukanych linków na podstawie tego co myślą o nich nasi znajomi, albo znajomi naszych znajomych, albo ludzie których możemy znać, albo ci, których mogą znać nasi znajomi lub po prostu w zależności od tego ile „lajków” dany artykuł, komentarz dostał. Oczywiście to wszystko przy założeniu, że jesteśmy podobni do naszych znajomych, że dzielimy te same zainteresowanie i mamy wspólne spojrzenie na świat.

Doprowadziło to do tego, że gigant wyszukiwania pokroju Google nie mógł przejść obok tego fenomenu obojętnie. Tak więc pojawiło się +1. Przy okazji wyniki naszych wyszukań stały się spersonalizowane. Teraz każdy znajdzie coś innego, coś co go bardziej zainteresuje, coś co łatwiej będzie mu przyswoić. Po prostu coś bardziej dla niego. Tak działa „social search” by Google.

Nie jest to oczywiście jedyna wizja tego czym jest wyszukiwanie społecznościowe. Ciekawym konceptem jest znalezienie osoby, która może pomóc ci znaleźć to co czego szukasz. Jest to popularny trend w technologiach mobilnych. Zamiast godzinami przesiewać wyplute przez Google czy Binga w poszukiwaniu interesującej nas wiedzy. Zamiast marnować czas programistów na lata implementacji maszynowej analizy tekstu, rozumienie pytań zadanych w języku naturalnym, inteligentnego składania dokumentów. Dlaczego by nie znaleźć po prostu osoby, która nie odpowie nam na nasze pytanie. Mniej więcej tak działał mobilny Aadvark zanim został wykupiony przez Google i zamknięty.

O ile abphone i zook nie potrafią znaleźć dobrych restauracji w Poznaniu o tyle aplikacje mobilne takie jak HayStack daje duże nadzieje, oczywiście dla osób bardziej uspołecznionych niż ja. Jeśli ktoś lubi dołączać do nowych społeczności, które są związane z jego wyszukaniami. Niech się zapozna z HeyStack.

Przy okazji wyszło na jaw, że Facebook dodał do swojego portfolio kolejną funkcjonalność „Ask Question” czyli po prostu „Zadaj Pytanie”. Wiem, wiem, dla was to żadna nowość. Na pewno wszyscy o tym wiecie od dawna i korzystacie. Pomysł ogólnie nie jest nowy, na pewno w codziennej pracy nie raz zdarza wam się przewinąć przez Stack Overflow. Oczywiście Facebook zrobił to z sobie dobrze znanym rozmachem. Nasze pytania wylądują na ścianach naszych znajomych. Na ścianach znajomych tych naszych znajomych, którzy śledzą nasze pytanie. Na ścianach znaj… właściwie to się może propagować daleko w głąb społecznego grafu Facebooka. Wszystko zależy od zaangażowania ludzi.

The appearance of Dr. Know

Pamiętacie scenę z filmu „Sztuczna Inteligencja„, w której David pytał się Dr. Know gdzie znajduje się Niebieska Wróżka? Chcieli byście w ten sposób wyszukiwać informacje? Zadać pytanie tak jakbyście pytali kolegi, prowadzącego zajęcia lub przechodnia i dostać odpowiedź (potocznie mówiąc) prosto na twarz. Tak zwyczajnie. Myślę, że w ostateczności do tego zmierza technologia. Jednak to nie nastąpi szybko. Jeszcze wiele pytań pozostanie z błędymi odpowiedziami, a przynajmniej nie takimi jakich się spodziewamy. Tak właściwie to jak zadajemy obecnie pytania wyszukiwarkom? Czy są to prawdziwe pytania, czy po prostu zlepek słów kluczowych jakie kojarzą się nam z danym problemem? Jednak do takiego sposobu szukania odpowiedzi przyzwyczaiły nas współczesne wyszukiwarki. Wynika z tego, że nie tylko technologia będzie musiała się zmienić ale i nasze podejście do zdobywania wiedzy.

Mnie zadowoliłoby gdybym na pytania „How to…” dostał w odpowiedzi listę kroków, żeby „Why…” odpowiedziało mi dlaczego, żebym na pytanie „In what movie was playing Jude Law?” dostał po prostu listę filmów, a nie jego zdjęcia… Czy to wiele?

Na obecny stan technologi semantycznych tak, ale to zostawia spore pole do popisu nowym start upom, nam.

Jeśli chcemy coś znaleźć to musimy tego poszukać samemu (albo poprosić znajomych).

Dawid Jankowiak

P.S. Przepraszam za literówki.

P.S.S. Oraz za liczne powtórzenia. Sami rozumiecie: pozycjonowanie, text mining, wyszukiwarki, Bing, Google, Hakia, Semantic Search, Social Search, Facebook, Microsoft, mobile apps, PageRank, algorytmy wyszukiwania, ontologia

Reklamy
Grudzień 30, 2011

Microsoft i sieć społecznościowa – po co mu So.cl?

- autor: tsissput

XXI wiek, era Internetu i facebook’a – czas, kiedy ludzie żyją w wirtualnym świecie. Istnieją, bowiem takie cuda jak serwisy społecznościowe. Do jednego z nich możemy zaliczyć wspomnianego wcześniej facebook’a, ale nie należy zapominać o innych, takich jak nasza klasa, Twitter, LinkedIn czy Socl.

Po pierwsze należałoby zdefiniować serwis społecznościowy. Według Wikipedii jest to: „serwis internetowy, który istnieje w oparciu o zgromadzoną wokół niego społeczność. Tworzy tak zwane Media społecznościowe (ang. social media)„.

Socl jest projektem.., a właściwie najnowszym dzieckiem.. Microsoftu. Projekt tego serwisu społecznościowego został już dawno wspomniany przez Microsoft, jednak tak szybko jak ta myśl powstała, tak szybko też legła w gruzach. Stwierdzono, bowiem że nie ma co tym sobie głowy zawracać.

Kto pierwszy i jak się na to wszystko zapatruje? Socl został przetestowany przez studentów University of Washington, których zadaniem było zapoznanie się z tym portalem społecznościowym. Mieli oni wyrazić swoją opinię za pomocą ankiet i wypowiedzi. Studenci, bowiem znają się najlepiej, ponieważ są oni najczęstszymi użytkownikami różnorakich portali społecznościowych.

Do połowy grudnia 2011 roku nagle Microsoft wypuścił na rynek swój produkt Soch, który był jego nienarodzonym dzieckiem przez wiele lat. Główną częścią tego będzie stanowił Bing. Z serwisu można korzystać po załogowaniu się na konto Facebook’a, jednak, aby korzystać z niego troszkę trzeba się naczekać, ze względu na potrzebne zaproszenie.

Czym dokładnie jest Socl? Aby dostać się na stronę tego eksperymentalnego projektu firmy Microsoft należy użyć adresu http://www.so.cl. Głównym celem tego projektu jest badanie możliwości wyszukiwania społeczności na portalach do tego służących. Jak to wygląda w praktyce? Wpicujemy w Bingu to, czego szukamy następnie dodajemy do wiadomości, musimy ustawić Tagi a następnie opublikować. Czyli tak naprawdę nic innego jak Gogle+, z tym, że wyniki wyszukiwania są od razu dostępne w serwisie. Mamy też możliwość tak popularnego w ostatnich czasach komentowania wpisów innych osób i „lików”, czyli „lubienia” postów.

Jedną z ciekawostek, którą wyróżnia się Socl od facebook’a czy Gogle+ jest umożliwienie użytkownikowi utworzenia „video party” – listy filmów, którymi chcemy się podzielić z innymi użytkownikami Socl. Podczas tego „party”, dodajemy filmy do kolejki, decydujemy o tym, w jakiej kolejności będą one odtwarzane jak również mamy możliwość debaty z innymi uczestnikami. Kiedy jednak opuścimy „pokój” filmy nadal są odtwarzane, ale w mniejszym formacje, który znajduje się w kolumnie z prawej strony.

Czy to coś całkiem nowego czy kolejny duplikat? Nie da się nie zauważyć, że Socl nie jest całkiem nowym pomysłem a dzieckiem Microsoft’u czerpiącym ze starszych serwisów społecznościowych. Tym co jest głównym punktem serwisu to Feed – czyli czytnik kanałów, gdzie pojawiają się wiadomości publikowane jako posty przez innych użytkowników. Dzięki temu, że mamy możliwość dowolnego filtrowania widzimy wszystkie posty naszych znajomych, nasze rozmowy z innymi i nasze wszystkie wpisy, jakie zamieszczamy na portalu.

Poza możliwością lubienia postów i ich komentowania przydatne jest również tagowanie. Co to oznacza? Tagowanie to nic innego jak oznaczanie i umieszczanie wartości do bloków danych. Każdy z postów możemy dowolnie otagować naszymi własnymi oznaczeniami, co pozwoli nam później w szybszym tempie znaleźć poszukiwaną przez nas informację. Gdy ktoś inny stworzy tag taki sam jak nasz zobaczymy posty dopasowane do niego.

Najważniejszym i nieodłącznym elementem portali społecznościowych jest lista znajomych. W przypadku Socl jest ona odrobinkę skomplikowana. Podobnie jak w innych portalach społecznościowych Socl nie zaskakuje nas powiadomieniami o zdarzeniach czy możliwość przeglądania listy znajomych, również możemy zauważyć aktualizacje wpisów znajomych.

Co jest zatem takiego całkiem innego? Czy jesteśmy w stanie znaleźć coś szczególnie wyróżniającego Socl od Facebook’a czy Gogle+? Wcześniej wspomniałem już o wyszukiwarce Bing, która jest właśnie tym wyróżnieniem. Jest ona niesamowicie szybka a wyniki naszego wyszukiwania są zadziwiająco zadowalające. Nie są to wyniki miejscowe, ale globalne lub skierowanego na Stany Zjednoczone, jeśli chodzi natomiast o nasze, krajowe hasła, to wyniki dają rezultaty w miarę zadowalające, ale nie tak duże jak w przypadku Stanów Zjednoczonych.

Kto pierwszy i jak się na to wszystko zapatruje? Socl został przetestowany przez studentów University of Washington, których zadaniem było zapoznanie się z tym portalem społecznościowym. Mieli oni wyrazić swoją opinię za pomocą ankiet i wypowiedzi. Studenci bowim znają się najlepiej, ponieważ są oni najczęstszymi użytkownikami różnorakich portali społecznościowych.

Czy czymś jeszcze jest nas w stanie zaskoczyć nowy portal? Otóż tak! Możemy pobrać kod HTML dla wszystkich postów, jakie się pojawiają a następnie mamy możliwość umieszczenia ich na dowolnej stronie, można je tagować, komentować – czyli wszystko to, co możemy z nim robić w serwisie.

Co jak już się nam znudzi? Mamy możliwość usunięcia każdego kolejnego, pojedynczego elementu począwszy od danych poprzez posty aż w końcy do usunięcia całego naszego profilu. Jednak zawsze pozostanie po nas znak, że byliśmy użytkownikami tego portalu społecznościowego. Aby dowiedzieć się więcej na temat poufności naszych danych należy zapoznać się z polityką prywatności zamieszczoną pod adresem: http://www.so.cl/app/privacy.

Podsumowując i oceniając portal społecznościowy Socl, mogę stwierdzić, że ma on zarówno plusy jak i minusy. Do tej pierwszej kategorii możemy zaliczyć to, że łączy on w sobie społeczeństwo i możliwość wyszukiwania i dzielenia się ciekawymi stronami, gdy studenci pracują w grupach, lub potrzebują wymienić się informacjami, pozwala na montaż treści i informacji internetowych, zapewnia bogate udostępnianie multimediów i możliwość udzielania się poprzez strony wideo.

Minusem największym natomiast jest postępująca technika. Dlaczego? Nie zgodzę się z twierdzeniem, że pozytywną funkcją Socl, jest „umawianie się”, by wspólnie obejrzeć jakiś film a następnie jego komentowanie. Nie jest to spotkanie „twarzą w twarz” z innym człowiekiem, co pozwala zintegrować społeczeństwo i uczyć umiejętności poprawnej wymiany zdań między ludźmi. Jak już wspomniałem na początku, wiek XXI jest takim okresem w życiu naszego społeczeństwa, gdy zaczynamy zamykać się w naszym „wirtualnym świecie”. Promowane powinno być nie coraz częstsze korzystanie z internetu i komputera w czasie wolnym, ale położenie większego nacisku na spotkania z ludźmi i rekreację ruchową. Poprzez takie programy i takie możliwości mogą zacząć się problemy i choroby społeczne. Ludziom zacznie brakować słońca, zaczną pojawiać się różnego typu dewiacje w społeczeństwie, choroby, uzależnienia. Bo tak naprawdę po co iść do baru na „browara” i obejrzenie meczu jak można zrobić to z kumplem umawiając się przed komputerem na określoną godzinę, po co iść na urodziny do kolegi czy koleżanki skoro można wznieść toast przez Internet. Czy nie uważacie, że to już troszeczkę przesada? Nie zapominajmy, wszystko jest dobre i zdrowe, ale z umiarem. Są pewne granice, których nie należy przekraczać, gdyż może się to tragicznie skończyć.

Porównując Socl do Facebook’a lub Gogle+ można zauważyć, że jest on bardzo zbliżony do Gogle+ zarówno wyglądem jak i funkcjonalnością. Jednak nie należy zapominać, że żeby załogować się na Socl niezbędne jest korzystanie z Facebook’a. Nie masz Facebook’a Socl dla Ciebie nie ma prawa bytu 😉

Szanse na powodzenie Socl? Hm… Ciężko to ocenić, gdyż jest on zależny od Facebook’a co może zniechęcić niektórych potencjalnych użytkowników Socl. Najważniejszą przeszkodą według mnie jest „czekanie w kolejce” na użytkowanie Socl, co w ogóle chyba jest jakąś parodią. Przypominam, że jest to portal społecznościowy i powinien być dostępny dla wszystkich a nie tylko dla „VIP’ów”, bo tak możemy określić się, gdy zostaniemy przyjęci do społeczności Socl po „staniu w kolejce” niczym za chlebem na kartki.

read more »

Tagi: